Reklama

Stefan Rembelski: Najzwyczajniej szkoda Elbląga

13/02/2012 11:43

Półtora roku to bardzo dużo by się odnaleźć w nowych realiach i ogarnąć inwentarz trwały oraz zasoby ludzkie, którymi trzeba realizować zadania ustawowo przypisane organowi samorządu terytorialnego. Dla radnych, z których wielu pełni tą funkcję ponownie, nie powinno być to zadanie nazbyt trudne.

Dla prezydenta i jego zastępców tym bardziej, zważywszy na fakt, że szli do wyborów z gotowym Nowym Planem Rozwoju Elbląga, w którym to wszystko zostało w magiczny sposób opisane – nic tylko wprowadzać projekt czynem w życie. Myślę, że zwłoka we wprowadzaniu tego programu wynika z obawy, że tak ogromny sukces, mógłby zmieść z powierzchni opozycję i nie było by z kim wygrać, nie mówiąc już o tym, że elblążanom zaparłoby dech w piersiach i karetki pogotowia, trzeba by było ściągać z okolicznych trójmiejskich miejscowości, w tym również z zaprzyjaźnionego miasta Olsztyna.

Sesja Rady Miasta zaplanowana na 14 lutego (Dzień świętego Walentego), na której w przypływie miłości do mieszkańców, radni zafunduję nam 100% podwyżki czynszu w mieszkaniach komunalnych i 107 milionów długu na lat piętnaście. To nie jest humorystyczny tekścik więc proszę się nie uśmiechać z przekąsem. Sprawy idą bardzo daleko w złą stronę, a następstwem podjętych uchwał będzie powolna agonia miasta. Jeśli projekty uchwał zestawić z Wieloletnią Prognoza Finansową na lata 2012 – 2041, w której inwestycje w kolejnych latach spadają do zera, to wyłania się obraz skrajnej niekompetencji lub przemyślanej zagłady –a miało być zupełnie inaczej

Jednym z punktów programu tej sesji, ma być uchwała podnosząca czynsze w mieszkaniach komunalnych o 100%. Argumentem za, mają być: ponad 50-cio milionowe zaległości lokatorów mieszkań komunalnych i brak środków na planowane remonty substancji mieszkaniowej. Niewątpliwie jest to problem, który wyhodowało sobie miasto nie reagując w porę. Dzisiaj jednym pociągnięciem, bez przedstawienia publicznie rzetelnej analizy, władza samorządowa chce załatwić problem. Ale nie ma gwarancji, że taki ruch sytuację uzdrowi. Czy skutek nie będzie odwrotny do zamierzonego?

Skoro teraz nie stać wielu lokatorów na zapłacenie, to po zmianie tym bardziej, a tempo narastania zaległości się podwoi. Większość lokatorów zaciśnie zęby i kosztem pustej lodówki, rezygnacji z wykupienia leków, zapłaci podwójny czynsz, ale władza, nie zrezygnuje z zakupu 195-cio konnych limuzyn i remontu gabinetów za pól miliona złotych. Wszak niedożywiony obywatel, bez wykupionych leków nie stanowi zagrożenia, ale władze miasta, zwłaszcza w upalne dni, w nie klimatyzowanych pomieszczeniach, mogą mieć problem z błyskotliwą realizacją Nowego Planu Rozwoju Elbląga.

Tak na serio, przez ponad rok, nie przedstawiono elblążanom rzetelnego raportu o rzeczywistych kosztach, strukturze tych zaległości, o realnych szansach ich ściągnięcia, od kogo da się windykować a z kogo nie? Jakie są to proporcje procentowe płacących i nie płacących? Czy w tej części lokatorów, którzy płacą ich opłaty wystarczają na utrzymanie substancji mieszkaniowej, a jeśli nie, to ile brakuje 30 %, 50 % czy 100 %? A gdyby założyć, że wszyscy płacą, to wystarczyłoby czy tez trzeba podnieść czynsze o 100% . To przecież elementarne pytania, na które elblążanie mają prawo znać odpowiedź, mają prawo poznać rzetelne wyliczenia skutków ewentualnych podwyżek i otrzymać wiarygodną gwarancję rozwiązania problemu, bez ryzyka powrotu tego samego zjawiska za rok czy dwa. To musi się odbyć w debacie publicznej, a nie w cieniu gabinetów.

Tego wymaga przejrzystość życia publicznego deklarowana przez wszystkich radnych. Tak się po prostu nie godzi, by w prymitywny sposób, by nie powiedzieć prostacki, wkładać wszystkich do jednego wora i okładać cepem podwyżek jak leci. Proponowane w programie zniżki, obowiązujące tylko przez rok, są powrotem do czasów niegodnych, wszechwładzy urzędnika nad poniżonym obywatelem, traktowanym jak potencjalny oszust, który przyszedł wyłudzić zniżkę. A przecież jest tak, że ludzie cierpiący materialny niedostatek codzienności mają coś bezcennego – honor i godność, i nikt nie może tego deptać.

W dwóch innych uchwałach radni zdecydują o przekształceniu Szpitala Miejskiego w spółkę z o.o. i wyrażą zgodę na zaciągniecie długu w wysokości 107 milionów złotych, poprzez emisje obligacji. Tematy niby od siebie odległe, ale jak bardzo ze sobą powiązane, ukazujące bezkarne marnotrawstwo publicznych pieniędzy. Miasto wpompowało w szpital 30 milionów, by w porozumieniu ze Szpitalem Wojewódzkim, podlegającym innemu organowi, przez ostatni rok ogołocić go z intratnych oddziałów, co powoduje, że jego strata narasta w sposób zastraszający. Jaki jest scenariusz - przekształcamy szpital i będzie rentowny, czy będzie inna ścieżka, jak z rozmowy na ławeczce pewnej pani z agentem Tomkiem?

Wynajmowanie po kawałku do niczego dobrego nie doprowadzi, chyba, że za dobro uznamy ruinę. Wiec może po przekształceniu jasno postawić sprawę - rozpisujemy przetarg prywatyzacyjny. A jaki to ma związek z obligacjami? Ano taki, ze może miasto odzyska te 30 milionów zainwestowane i jeszcze trochę więcej, zamiast wypuszczać obligacje na 107 milionów, to wystarczy na 40. Gdyby jeszcze Urząd Miasta zrezygnował z kosztownych remontów prezydenckich gabinetów, ograniczył liczbę wiceprezydentów, wstrzymał się z zakupem limuzyn, to może by się ostało na emisji obligacji na kwotę tylko 38 milionów. Niby to niedużo, ale to zaściankowe Bizancjum kosztuje każdego elblążanina jakieś 16 złotych rocznie i było by do zniesienia w okresie prosperity, ale w kryzysie, to po prostu niegodne, gdy władza nie próbuje nawet współprzeżywać trudności razem z mieszkańcami, a opływa w budzącym niesmak luksusie.

Ja nie wiem jak się zachowają radni 14 lutego. Czy zagłosują jak maszynka, czy znajdą w sobie tyle refleksji, by tą decyzję odłożyć na później i dać szansę rzetelnej publicznej informacji, i debacie? Tego nie wiem, bo nie wiem jaka tak naprawdę jest wrażliwość społeczna naszych radnych. Nie wiem czy na apel opozycyjnych radnych mieszkańcy Elbląga przyjdą licznie pod urząd by radnym było łatwiej o tej wrażliwości pamiętać. Tego nie wiem czy w wolnym jeszcze Internecie będziemy sobie przypominać o tym, że 14 lutego bez naszego udziału mogą zapaść decyzje tragiczne w skutkach dla naszego miasta. Ale wiem, że dużymi krokami zbliża się czas, by zgodnie z ustawowymi zapisami przerwać ten chocholi taniec – bo najzwyczajniej szkoda Elbląga.

Stefan Rembelski

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama