Reklama

Strajk w Enerdze - pracownicy obawiają się zwolnień

04/03/2010 09:42

Na otwarcie kas czekało wczoraj (4 marca)przed siedzibą Energi kilkadziesiąt osób. Wszystko z powodu dwugodzinnego strajku ostrzegawczego pracowników koncernu, którzy boją się, że planowane w ich firmie zmiany doprowadzą do zwolnień.



Przedstawiciele Energi zapewniają, że zmiany w organizacji koncernu są konieczne. I żaden z pracowników firmy na tym nie ucierpi. Z kolei związkowcy twierdzą, że to to pierwszy etap redukcji zatrudnienia. Argumenty obu stron konfliktu nie znalazły uznania u klientów Energi, którzy wczoraj między godz. 7.00 a 9.00 chcieli zapłacić w kasach za prąd.


— No, zdenerwowałam się — mówi pani Teresa, emerytka. — Przyjechałam tramwajem z Alei Grunwaldzkiej o godz. 7.50 i zobaczyłam, że muszę czekać do 9.00. Nie było sensu wracać do domu, poszłam więc ogrzać się w pobliskim szpitalu. Wrócę do domu po prawie trzech godzinach — dodaje.



Związkowcy z Grupy Kapitałowej Energa prowadzą spór zbiorowy z pracodawcą od lipca ubiegłego roku. Protestują przeciwko zmianie zasad funkcjonowania koncernu oraz domagają się wzrostu płac o 15 procent.
— Ta restrukturyzacja jest niezgodna z prawem i doprowadzi do zwolnień — uważa Robert Bzdęga, przewodniczący Międzyzakładowego Związku Pracowników Energi w Elblągu. — Firma chce wydzielić spółki bez uzgodnienia z nami. Czyni to po to, by obejść obowiązującą umowę społeczną, zakazującą zwolnień.
Beata Ostrowska, rzecznik prasowy Grupy Kapitałowej Energa, zapewnia, że firma nie zamierza nikogo zwalniać, a koncern musi przeprowadzić te zmiany.
— Dostosowujemy firmę, by skutecznie działała w zmieniających się realiach ekonomicznych i realizowała ogromne inwestycje — wyjaśnia. — Wszystkie zmiany są konsultowane ze związkami zawodowymi.


Rzecznik zapewnia przy tym, że zarządy spółek wchodzących w skład Energi, podejmują tylko takie działania, które respektują gwarancje zatrudnienia i zapisy umowy społecznej. Projekt zakłada m.in., że tam gdzie będzie to konieczne, pracownicy dostaną oferty przekwalifikowania.
— Wynika to z faktu, że będziemy potrzebowali więcej pracowników technicznych w związku z prowadzonymi inwestycjami — informuje Beata Ostrowska.
Jednak związkowców i pracowników te argumenty nie przekonują, i zapowiadają dalsze akcje protestacyjne.
— W referendum za strajkiem opowiedziało się 98 procent załogi Grupy Kapitałowej Energa — mówi Robert Bzdęga.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama