Mojego pawia uratowali strażacy i sąsiad — mówi Wiesław Filipek, właściciel ptaka. — Paw był przemoczony, gdyby siedział długo na dachu mógłby nie przeżyć.
— Paw był na wybiegu. Widocznie coś go wystraszyło podfrunął, a potem wystarczyło trochę wiatru, by znalazł się na dachu — mówi Wiesław Filipek. — Nie mógł z niego sfrunąć. Miał zmoczone pióra i był zbyt ciężki. Sam by sobie nie poradził. Na pomoc czekał całą noc.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!