Reklama

Strażacy uratowali pawia

25/11/2010 12:54

Mojego pawia uratowali strażacy i sąsiad — mówi Wiesław Filipek, właściciel ptaka. — Paw był przemoczony, gdyby siedział długo na dachu mógłby nie przeżyć. 


— Paw był na wybiegu. Widocznie coś go wystraszyło podfrunął, a potem wystarczyło trochę wiatru, by znalazł się na dachu — mówi Wiesław Filipek. — Nie mógł z niego sfrunąć. Miał zmoczone pióra i był zbyt ciężki. Sam by sobie nie poradził. Na pomoc czekał całą noc.


— Sąsiad zadzwonił do mnie, że paw jest na budynku dwie przecznice od mojego domu — opowiada. — Powiadomił straż pożarną. Zdjęli pawia z dachu. Był cały i zdrowy, trochę tylko przerażony.

—Po raz pierwszy strażacy ratowali pawia. Akcja trwała bardzo krótko. Nie było żadnych problemów ze zdjęciem go z dachu. Ratujemy rocznie około trzydziestu zwierząt. Większość z nich to koty. Zimą zajmujemy się łabędziami przymarzniętymi do lodu. Czasem ratujemy psa z cienkiego lodu. Uwalnialiśmy łosia ze studzienki kanalizacyjnej za Dębicą—mówi Przemysław Siagło, 
rzecznik prasowy elbląskiej straży pożarnej. 


Paw nie po raz pierwszy wybrał się na zwiedzanie okolicy.


— Pewnego dnia słyszę, że ktoś się dobija do furtki. Patrzę, a to mój paw — opowiada Wiesław Filipek. — Mam teraz tylko jednego samca. Gdy wcześniej miał towarzystwo nie uciekał. Zamierzam kupić jeszcze dwa lub trzy ptaki najpóźniej na wiosnę. Będę miał mniej kłopotów.


gw

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama