Reklama

Świąteczne bony wykańczają drobnych sklepikarzy



20/12/2010 17:32

Czas wielkich zakupów, przed Świętami Bożego Narodzenia, to dla właścicieli małych sklepów spożywczych okres szczególnie trudny. — Elblążanie wydają całkiem sporo, ale niestety głównie w hipermarketach. Jest naprawdę ciężko — żali się sprzedawczyni ze sklepu przy ul. Ogólnej — Klientów mamy jak na lekarstwo.


To nie jedyny sklep, który dotkliwie odczuje odpływ klientów, przed świętami. W podobnej sytuacji jest większość właścicieli takich małych przedsiębiorstw.


— Klienci sami do mnie przychodzą i mówią, że maja bony do jednego czy drugiego marketu — żali się właścicielka sklepu ogólnospożywczego przy ul. Bema. — U mnie kupują co najwyżej chleb, a z tego przecież nie wyżyję.
 — W tej chwili nawet nie zamawiam nowego towaru, bo wiem, że i tak by nie zszedł. — przyznaje Grażyna Czyżyk - Skoczyk, właścicielka sklepu Bastek.

Sytuacja elbląskich drobnych sklepikarzy pogarsza się z roku na rok. Okres poświąteczny obfituje w likwidacje takich małych punktów.
— Dla tych osób, to katastrofa — mówi Lucjan Filaszkiewicz z Elbląskiej Rady Gospodarczej. — Także i w tym roku trzeba być przygotowanym na to, że sklepiki będą zamykane. Przynajmniej kilka osób zmieni swój status z drobnego przedsiębiorcy, na bezrobotnego. Dziwi mnie, że na przykład miasto nic nie robi aby pomóc takim osobom. Przecież to właśnie tacy przedsiębiorcy, a nie zagraniczni właściciele hipermarketów, odprowadzają podatki, które zasilają budżet miasta. Świąteczne bony, to dla tych osób wyrok.


Rozżalenia właścicieli sklepów spożywczych, nie rozumieją jednak nie tyle władze miasta, co i sami elblążanie. Mieszkańcy miasta bardzo chętnie korzystają ze świątecznych talonów. Dla wielu rodzin oznaczają one po prostu duże oszczędności w domowym budżecie.
— Dostałam w tym roku talon na 200 zł. Oczywiście, że go wykorzystam — mówi Maria Leśniak z Elbląga. — W ten sposób oszczędzam nawet więcej niż 200 zł, bo przecież zakupy w mniejszych sklepach są dużo droższe.


Problemu nie widzą również pracownicy hipermarketów.
— Trochę baliśmy się, że przepisy o wprowadzeniu alternatywy dla talonów, w postaci gratyfikacji pieniężnej, spowodują, że będzie ich mniej — twierdzi Natalia Kwapiszewska z E.Leclerc Elbląg — Jednak tak się nie stało. Niewielu pracodawców skorzystało z takiej możliwości. W tym roku mamy, porównywalnie tyle samo bonów, co w roku ubiegłym. W sklepie są tłumy. A jeśli chodzi o małych sklepikarzy, to przyznam, że nie dotarły do nas żadne sygnały w tej sprawie. 
Mali sklepikarze nie mają więc innego wyjścia, jak tylko zacisnąć pasa i czekać na powrót stałej klienteli po świętach.
— Musimy po prostu przetrwać. Innego wyjścia nie mamy — podsumowuje Grażyna Czyżyk - Skoczyk.


Natasza Jatczyńska


Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama