Reklama

Szczury i fekalia w piwnicy. Tak żyje się na Górnośląskiej

26/06/2012 18:54

Początkowo gnieździły się tylko w piwnicy. Od jakiegoś czasu panoszą się w całym budynku. — Wracając z zakupów do domu, na klatce schodowej zauważyłem dwa 20-centymetrowe szczury. Dzień wcześniej szczury wystraszyły moją żonę. Tak mamy od kilku lat — denerwują się mieszkańcy bloku przy ulicy Górnośląskiej 5.

Szczury to jednak nie jedyny problem mieszkańców Górnośląskiej. 
— Średnio dwa razy w miesiącu w piwnicy wybija nam kanalizacja — mówią mieszkańcy. — Wtedy wszędzie pływają odchody, do piwnicy nie ma jak wejść.

— Nie wiem, co gorsze: te szczury, czy jak kanalizacja wybije i ten niesamowity smród szamba — mówi jeden z mieszkańców. — Dobrze, że póki co jest zimno, bo jak są upały, to nie da się wytrzymać. Dlatego mam nadzieję, że lato nie będzie gorące. 

Aby zapobiec rozpowszechnianiu bakterii, mieszkańcy samemu starają się na bieżąco sprzątać piwnice.

— Ale ileż można, przecież to co chwilę się powtarza — dodają zdenerwowani. — Poza tym, my też mamy swoją pracę i obowiązki.

Mieszkańcy również na własną rękę próbują pozbyć się gryzoni. 
— Stosowaliśmy trutki, ale to było skuteczne tylko na jakiś czas, a do tego bardzo drogie — wyjaśniają. — Próbowaliśmy już chyba wszystkiego. Do nor wsypywaliśmy nawet szkło.

Zarządcą budynku przy ulicy Górnośląskiej 5 jest Wspólnota Mieszkaniowa - MK Nieruchomości. 

— Zarządca poinformował nas, że dopóki nie wykupimy mieszkań na własność, nie mamy co liczyć na remont — podkreślają wspólnie mieszkańcy. — Nikt się nami nie interesuje.


— Jako administrator cały czas jestem na bieżąco z sytuacją — zapewnia Andrzej Wielgo z MK Nieruchomości.
Twierdzi, że w ostatnim czasie/wcześniej nie słyszał o "gryzących problemach" mieszkańców.
— Nie otrzymałem żadnego zgłoszenia na ten temat od mieszkańców. Gdy wcześniej pojawiały się takie problemy, to natychmiast interweniowaliśmy i dezynfekowaliśmy piwnicę. A co do remontu, to na ten rok zaplanowana jest naprawa dachu. Więc piwnicę trzeba przełożyć.

Mieszkańcy próbowali - bezskutecznie - wytruć szczury. Teraz wojnę gryzoniom wypowiedział również zarządca. 
— Wyślę pracowników, którzy na miejscu rozłożą trutki — zapewnił Andrzej Wielgo.
Przed takimi działaniami przestrzega jednak Sanepid. 

— Trzeba bardzo uważać na tego typu środki — przypomina Marek Jarosz, dyrektor elbląskiego Sanepidu. — Trutka jest niezwykle niebezpieczna dla dzieci i zwierząt domowych.

A do tego to pomoże tylko na jakiś czas. Niezbędny jest remont kanalizacji.
 Wszystko wskazuje jednak na to, że do naprawy kanalizacji szybko nie dojdzie. 

— Ja doskonale zdaje sobie z tego sprawę — mówi Andrzej Wielgo. — Jednak udrożnienie i konserwacja kanalizacji należy do miasta.
Tomasz Szypniewski

Marek Jarosz, dyrektor elbląskiego Sanepidu:
Odchody szczurów mają bardzo groźne drobnoustroje, które bardzo łatwo się rozpowszechniają. W starych budynkach szczury starają się znaleźć jak najlepsze miejsca na gniazdo. Mogą chować się nawet pod podłogą w mieszkaniach. A spod podłogi, gdy nikogo nie będzie w pobliżu, wyruszą w kierunku jedzenia pozostawiając po drodze, i na nim, bakterie. 
Obecność w mieszkaniach szczurów może powodować również problemy psychiczne. Świadomość, że gdzieś w pobliżu przebywają szczury, jest bardzo niezdrowe.
 Naprawa kanalizacji to jedyny sposób, aby pozbyć się zagrażających zdrowiu gryzoni.

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=yBJf6NCtjqY[/youtube]

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama