Reklama

"Szlachetna paczka", nie wiem komu dziękować za pomoc

05/11/2010 20:07

Gdyby nie akcja „Szlachetna paczka”, ja i moje dzieci nie mielibyśmy z czego żyć przez miniony rok — mówi Agnieszka Ignasiak, elblążanka, samotna matka z czwórką dzieci. — Ciągle myślę o tych, którzy mi pomogli, chociaż nie mogę ich poznać. Marzę o tym, by im podziękować, ale zasady akcji zakładają anonimowość.

Święta Bożego Narodzenia jeszcze daleko, ale wolontariusze akcji „Szlachetna paczka” już szukają osób, które są w trudnej sytuacji i warto im pomóc.
— Na pozór nasza akcja wygląda na jedną z wielu jakie odbywają się przed tymi rodzinnymi świętami — mówi Krystyna Leonhardt, liderka elbląskiej akcji. — Nasi darczyńcy bywają tak hojni, że czasem paczka wystarcza rodzinie prawie na cały rok. Mam nadzieję, że tak będzie i w tym roku.

Potwierdza to Agnieszka Ignasiak, która została obdarowana w 2009 r.
— W wielu kartonach były środki czystości, proszki do prania i szampony — wylicza. — Teraz wyjmuję ostatnie butelki i kartoniki. Każdy kto ma dzieci wie, ile w domu jest sprzątania i prania. Bez szlachetnej paczki stawałabym przed wyborem co kupić chleb, leki, czy proszek do prania. Nikt mi nigdy tak nie pomógł, nawet pomoc społeczna.

Każdy może wziąć udział w akcji „Szlachetna paczka”. Wystarczy po 15 listopada wejść na stronę internetową www.szlachetnapaczka.pl.
— Tam będzie lista rodzin z opisaną ich sytuacją życiową przez wolontariuszy. Oczywiście bez nazwisk i adresów — mówi Krystyna Leonhardt. — Bywa więc tak, że elbląskim rodzinom pomagają darczyńcy spoza Elbląga. Jedną z nich była pani prezydentowa Maria Kaczyńska. Przysłała kilkanaście kartonów pomocy matce samotnie wychowującej czwórkę dzieci. Gdy dary już dotarły do nas okazało się, że wybrana rodzina bardzo dużą pomoc już otrzymała. W porozumieniu z organizatorami dary skierowaliśmy do rodzin, które otrzymały skromną pomoc lub nikt się nimi nie zainteresował. Jeszcze wyjaśnię, że paczki przekazują potrzebującym tylko wolontariusze.

Krystyna Leonhardt apeluje do ludzi dobrej woli o pomoc.
— Jest naprawdę wiele osób będących w takiej sytuacji jak pani Agnieszka — mówi. — Warto im pomóc. Szczególnie żal mi dzieci, które nie mają takich szans nie tylko na radosne święta, ale na godne życie. W ich rodzinach nie wystarcza na podstawowe potrzeby. Przychodzą do mnie i radzą się czy mają zapłacić za prąd, bo im energetycy odetną czy też kupić chleb i leki dla dzieci.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama