Reklama

Sztuka, to najlepsza psychoterapia

15/01/2013 18:10

Moja koleżanka, znana malarka i dyrektorka jednego z ośrodków metodycznych, powiedziała „Bierz co masz i szoruj na górę, tam są warsztaty dla nauczycieli plastyki. Idź i maluj!”. Poszłam i tak zaczęła się moja przygoda ze sztuką — mówi Maria Wojtasiak, elbląska malarka, w rozmowie z Marleną Paleską.

— Nie chce Pani mówić o malarstwie, ale o pasji.

— Tak. Malarstwo to mój konik. Już jako dziecko bardzo lubiłam malować. Chodziłam na dodatkowe zajęcia plastyczne, uczyłam się rysunku także w domu, naprawdę wiele czasu poświęcałam temu zajęciu. Ojciec był malarzem i to on zaraził mnie swoim hobby. Jako pierwszy też udzielał mi wskazówek i rad. Potem była proza życia: studia, praca, dom i rodzina. O malowaniu nie było więc mowy. Dopiero teraz kiedy przeszłam na emeryturę i odchowałam dzieci mogłam wrócić do czegoś, co zawsze mnie pociągało.

— Początki Pani kariery były trudne.

— Dokładnie. Kiedy przypomnę sobie swój pierwszy obrazek, chce mi się śmiać. Był bardzo malutki, a mimo to malowałam go dwa dni. Bardzo się starałam. Skończyłam go i zabrałam do domu. Spojrzał na niego syn i zapytał: „mamo, a co, to za UFO?”. Pamiętam, że miałam też problemy z namalowaniem morza. Jak narysować falę, która przecież nie chce pozować? W pewnym momencie zaczęłam robić nawet zdjęcia, ale szybko okazało się, że nie są dobrym materiałem pomocniczym i dałam sobie spokój.

— „Czas nas uczy pogody”, dlaczego właśnie tak nazwała Pani swoją wystawę?

— Te słowa są dla mnie bardzo ważne. Czas jest dla mnie niezwykle istotny. Nie miałam go nigdy zbyt wiele, mimo to nie był wrogiem a przyjacielem. Ostatnie dwanaście lat, czas w którym zaczęłam znowu malować, bardzo mnie zmienił. Nauczyłam się doceniać to wszystko, czego przedtem nawet nie zauważałam. Stałam się optymistką, mam w sobie wiele radości i pogody ducha. Kiedy tworzę, zapominam o zmartwieniach, wszystko inne przestaje istnieć. Można powiedzieć, że to najlepsza psychoterapia.

— Skąd czerpie Pani inspiracje?

— Bardzo dużo podróżuję i czytam. Wraz z moimi przyjaciółmi stworzyliśmy grupę artystyczną i jeździmy na tzw. plenery. Wśród nas są nie tylko malarze, ale też śpiewacy i rzeźbiarze. Czujemy się w swoim towarzystwie bardzo dobrze i wzajemnie się uzupełniamy. Kiedy są sztalugi, muzyka i dobre towarzystwo, po prostu się maluje.

— Co maluje Pani najchętniej?

— Kocham Żuławy i to ten krajobraz rysuję najczęściej. Barwa łąk, idealne światło, to wszystko mnie zachwyca. Wystarczy tam tylko pojechać. Każdy kącik, to materiał na obraz. Uwielbiam też kwiaty, kiedy mam tylko trochę wolnego czasu zaraz siadam i maluje malwy. W ostatnim czasie wykonałam już trzy takie prace.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama