Reklama

Szukał lepszego życia. Zmarł w Anglii po interwencji policjantów

30/09/2012 08:43

26-letni elblążanin zmarł w angielskim Leicester kilka godzin po interwencji tamtejszych policjantów. Przyczyny i okoliczności jego śmierci nie zostały jednoznacznie ustalone.

Rafał sześć lat temu wyjechał do Anglii w poszukiwaniu lepszego życia. Znalazł tam śmierć. Zmarł 15 sierpnia w Leicester, zaraz po interwencji policji. Młody mężczyzna został zatrzymany i aresztowany ponieważ... dziwnie się zachowywał. Funkcjonariusze nie mogli rzekomo nawiązać z nim kontaktu. Zakłócający spokój chłopak został aresztowany, ponieważ w opinii policjantów wydawał się osobą cierpiącą na zaburzenia psychiczne. W trakcie interwencji funkcjonariusze mieli użyć gazu pieprzowego. Od śmierci elblążanina minęło już półtora miesiąca, jego rodzina nadal nie wie, co było przyczyną zgonu.

— Nasz syn nie chorował psychicznie, nie miał również żadnych chorób przewlekłych, jak astma, czy alergia — mówi matka 26-latka. — Mieliśmy z synem częsty, dobry kontakt. Ostatni raz rozmawialiśmy dzień przed tą tragedią...

Młody mężczyzna zmarł w szpitalu, cztery godziny po aresztowaniu. Przeprowadzona sekcja zwłok nie pomogła w ustaleniu przyczyn śmierci mężczyzny.

Wewnętrzne dochodzenie w sprawie śmierci Rafała prowadzi Independent Police Complaint Commission (IPCC), czyli odpowiednik polskiego biura spraw wewnętrznych (taka policja w policji). Sprawą tajemniczej śmierci elblążanina zajęły się również redakcje polonijnych gazety (www.naszestrony.co.uk oraz www.polscott24.com). Zdaniem dziennikarzy, policjanci w trakcie interwencji mogli przekroczyć swoje uprawnienia. Podobnego zdania jest rodzina chłopaka.
— Jeden ze świadków tego zdarzenia twierdzi, że na interwencję przyjechał początkowo jeden policjant. Nasz syn miał dobrowolnie wsiąść do radiowozu. Ponoć płakał — opowiada matka 26-latka. — Później na miejsce przyjechało jeszcze trzech funkcjonariuszy. I wtedy miała zacząć się jakaś jatka.

Przeprowadzona sekcja zwłok wykazała na ciele chłopaka 37 różnych obrażeń, np. otarcia naskórka. — Ale nie były one przyczyną śmierci syna — mówi jego matka. — Na to pytanie może odpowie druga sekcja, która została przeprowadzona 18 września. Nie znamy jeszcze jej wyników.

Przyczyna zgonu 26-letniego zdrowego chłopaka pozostaje zagadką. Pytań bez odpowiedzi jest jednak więcej.
— Dlaczego angielscy policjanci na drugi dzień po śmierci syna wynajęli adwokatów, którzy ich reprezentują przed IPCC? — zastanawia się matka Rafała.

Rodzina nie ma również pewności, czy chłopak został od razu przewieziony do szpitala, gdzie zmarł, czy najpierw trafił do aresztu. Nie wiedzą też w jakim stanie trafił do szpitala. I co dziwne, angielska policja oraz IPCC nie dysponują żadnym zapisem tego zajścia z kamer monitoringu, także z kamer w radiowozach.

Rodzina o śmierci Rafała dowiedziała się na drugi dzień, 16 sierpnia. — Zadzwonił do mnie mój szwagier, który mieszka w Anglii — opowiada matka. — Pożyczyliśmy z mężem pieniądze, kupiliśmy bilety i pojechaliśmy do Anglii, żeby zidentyfikować zwłoki. Do końca nie byliśmy pewni, czy to nasz syn. Kilkakrotnie dzwoniłam do naszej ambasady w Anglii, ale oni nic nie wiedzieli o tej sprawie.

Dopiero tuż przed swoim wylotem na wyspy rodzice potwierdzili w ambasadzie, że w Leicester zmarł ich syn.
— Ze strony polskiej ambasady nie otrzymaliśmy ani żadnej pomocy, ani opieki, choćby psychologa. Gdyby nie szwagier, który po nas wyjechał na lotnisko, to nie wiem jak bez znajomości języka angielskiego byśmy sobie poradzili — mówi matka Rafała. — To on zawiózł nas do prosektorium oraz do IPCC.
rm

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama