Reklama

Taneczne mistrzostwa okiem… opiekuna mongolskiej formacji

25/10/2010 13:29

Widok przybyszów z Mongolii, nieznających języka polskiego i biegających po sklepie z przyciągającym uwagę makijażem, nie jest przecież codzienny. Miny elblążan były bardzo zaciekawione — przeczytaj relację Antka Rokickiego, jednego z opiekunów tancerzy z Mongolii, którzy przyjechali do Elbląga, by wziąć udział w Mistrzostwach Świata Formacji Standardowych.

W miniony weekend byłem opiekunem formacji standardowej, która przyjechała do Elbląga z Mongolii. Moja przygoda z mongolskimi tancerzami, którzy wzięli udział w Mistrzostwach Świata Formacji Standardowych, wzbogaciła mnie o ciekawe doświadczenia i wspomnienia. No bo jak ich nie mieć, korzystając z szansy poznania tak odmiennej od nas kultury?

Tegoroczne mistrzostwa zostały zorganizowane przez Centrum Spotkań Europejskich Światowid. Jednak bez pomocy innych elbląskich instytucji przygotowanie tej ważnej imprezy nie byłoby zapewne możliwe. I tak też dyrekcja I Liceum Ogólnokształcącego, którego to jestem uczniem, nawiązała współpracę ze wspomnianym centrum, prowadzonym przez Antoniego Czyżyka. Zadaniem wolontariuszy było sprawowanie opieki nad szesnastoma formacjami, które odwiedziły nasze miasto. Jak się okazało, razem z koleżanką z klasy mieliśmy opiekować się tancerzami, których trasa przyjazdu do Elbląga była najdłuższa, bo aż z Mongolii!

Pierwsze spotkanie z naszymi przyjaciółmi z Azji odbyło się w piątkowy wieczór. Razem z naszymi podopiecznymi pojechaliśmy na próbę sobotniego występu. Co ciekawe, podczas tej krótkiej drogi Mongołowie zaczęli robić zdjęcia. A ile tych zdjęć było, to wie chyba każdy, kto choć raz spotkał azjatyckiego turystę. Czy to w jakimś filmie, czy też na żywo.

Pierwszym napotkanym problemem okazał się brak znajomości języka angielskiego i rosyjskiego wśród tancerzy. Na szczęście wśród dwudziestu jeden osób znalazły się dwie, z którymi udało się nam porozumieć.

Sobota, podczas której spędziliśmy z naszą formacją kilkanaście godzin, była dniem pełnym obowiązków, ale też i przyjemności. Choć jako opiekunowie musieliśmy wykazać się dobrą organizacją pracy, to nie mogliśmy przecież nie poznać ich kultury, specyficznej, odmiennej mentalności, czy też nietuzinkowej urody. Całemu "poznawaniu" towarzyszyła, co już nas zbytnio nie dziwiło, ogromna ilość robionych fotografii.

I choć formacja "Khatan Tuul" nie zauroczyła sędziów, zajmując ostanie miejsce ex equo z rumuńskim zespołem, to i tak była zadowolona z udziału w tym turnieju. Po wieczornej prezentacji wszystkich formacji tancerze pojechali do hotelu, by wypocząć przed niedzielnym powrotem do domu. Udaliśmy się też z naszymi podopiecznymi na zakupy do jednego z elbląskich hipermarketów. I to, niby zwyczajne wydarzenie, pozostanie w mojej pamięci na zawsze. Zresztą pozostałym klientom sklepu zapewne też. Bo widok przybyszów z Mongolii, nieznających języka polskiego i biegających po sklepie z przyciągającym uwagę makijażem, nie jest przecież codzienny. Poza tym, jedna z mongolskich opiekunek formacji miała na sobie oryginalne narodowe nakrycie głowy. Miny elblążan, czy to pracowników sklepu sprzedających Mongołom jedzenie, czy to robiących zakupy, były bardzo zaciekawione. Do tego stopnia, że co niektórym tłumaczyłem, skąd przyjechali ci sympatyczni goście.


Pod koniec tego niezwykłego dnia zostaliśmy obdarowani upominkami, jakie wręczyli nam nowo poznani przyjaciele. Co więcej, wymieniliśmy się e-mailami, podziękowaliśmy sobie nawzajem za wspólnie spędzone chwile. A chwile te, niezwykle dla mnie ciekawe i ważne, zaowocują też przy nauce języka rosyjskiego w szkole. Bo kurs, jaki musiałem odbyć z koleżanką, by porozumieć się z jedną z Mongołek, wymagał wielkiej "językowej gimnastyki" i dużo uśmiechu. A nie brakowało nam go podczas tej soboty. A uśmiech mongolski jest… całkiem inny niż nasz, europejski. Jest on po prostu orientalny, piękny. 
Antek Rokicki

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama