Szymonek zmarł w grudniu 2008 roku. Bezpośrednią przyczyną śmierci był krwotok wewnętrzny spowodowany pęknięciem wątroby. Prokuratura postawiła Tomaszowi M, konkubentowi matki chłopczyka, zarzut uszkodzenia ciała dziecka ze skutkiem śmiertelnym. Sąd zmienił jednak kwalifikację zarzucanego mu czynu na nieumyślne spowodowanie śmierci. W efekcie, mężczyzna został skazany na dwa lata więzienia. Tomasz M. od początku twierdził, że to był nieszczęśliwy wypadek.
Mężczyzna, jak zeznał, niosąc dziecko do łóżeczka po porannym karmieniu, miał się potknąć o leżący na dywanie przedmiot i wypuścić je z rąk. Chłopiec upadł na podłogę, a Tomasz M. przewracając się oparł ręką o ciało Szymona. W trakcie procesu nie udało się ustalić, co dokładnie wydarzyło się w dziecięcym pokoju tragicznego dnia. Zdaniem biegłych możliwe były dwa scenariusze powstania śmiertelnych obrażeń: mogły one powstać w wyniku uderzenia pięścią albo w wyniku upadku osoby dorosłej na dziecko. — Były nie dające się usunąć wątpliwości co do winy oskarżonego, w takich przypadkach sąd musi je rozstrzygnąć na korzyść oskarżonego — wyjaśnia sędzia Dorota Zientara, rzecznik Sądu Okręgowego w Elblągu. Przewodnicząca rozprawie, sędzia Elżbieta Kosecka–Sobczak, przez blisko godzinę uzasadniała wyrok. Zdaniem sądu, oprócz opinii biegłych, na korzyść oskarżonego przemawiały zeznania świadków. Niczego niepokojącego w zachowaniu mężczyzny nie zauważyła matka Szymonka Marietta M. — partnerka mężczyzny.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!