Reklama

Tu nikt już im nie podstawi jedzenia pod nos





31/03/2011 12:38

10 złotych na dzień - tyle musi im wystarczyć na jedzenie. Komu? 14-18-letnim wychowankom domu dziecka, którzy uczą się żyć na swoim. Sami robią śniadania, kolacje i podwieczorki. Sami sprzątają i piorą. W Elblągu są trzy takie mieszkania. Jedno z nich odwiedziliśmy.

W trzech elbląskich mieszkaniach codziennego życia uczy się w sumie 30 dzieci z domu dziecka. 
— Możliwość zamieszkania w takim środowisku opieki zastępczej mają dzieci powyżej 14 roku życia — wyjaśnia Barbara Nalińska, dyrektor Socjalizacyjnej Całodobowej Placówki Opiekuńczo-Wychowawczej w Elblągu.





Odwiedziliśmy jedno z takich mieszkań. Akurat Julka robiła herbatę, Angelika smażyła naleśniki, Agnieszka kroiła kapustę i szynkę, Jaśmina zmywała naczynia, Marta z Agatą pobiegły do sklepu po pieczarki, a małego Daniela wysłali do sąsiadów po szklankę oleju, bo właśnie im się skończył. 



[media=z0]45274[/media]






Ich codzienne życie prawie wygląda tak, jak w normalnym domu. Prawie, bo na tym obrazku nie ma rodziców. Jest za to Łukasz Fekieta, wychowawca, który akurat ma dyżur.
— Jutro po raz pierwszy w życiu zobaczę matkę. Zobaczymy się na sprawie sądowej — opowiada 18-letnia Julka, która w domu dziecka jest odkąd skończyła trzy miesiące.

Wychowankowie dostają pieniądze i sami decydują co i za ile kupią. Starają się oszczędzać, bo pieniądze, które zostaną będą dla nich. 
Posiłki przygotowują razem. Raz w tygodniu siadają, razem z wychowawcą ustalają jadłospis i robią listę zakupów. Potem idą do sklepu. 


Historia każdego z nich jest materiałem na osobny artykuł. Julię i jej brata wzięła rodzina zastępcza. Po dziewięciu miesiącach z powrotem przywieźli ich spakowane rzeczy do domu dziecka.
— Przechodziłam okres buntu. Popalałam papierosy. Wiadomo jak to jest, kiedy ma się kilkanaście lat. A ludzie, którzy nas wzięli myśleli, że ja już zawsze tak będę — mówi Julia. — Oddali nas tak, jak się oddaje pożyczoną płytę. To było 8 kwietnia, przed samymi świętami. W sumie nawet się cieszę, że wróciłam do domu dziecka. Tu czuję, że jestem u siebie. 



Karolina Śluz

Mają mniej na jedzenie niż więzień


Barbara Nalińska, dyrektor Socjalizacyjnej Całodobowej Placówki Opiekuńczo-Wychowawczej w Elblągu


— Na śniadanie pierwsze i drugie, podwieczorek i kolację dla każdego z wychowanków przeznaczone jest 10 złotych dziennie. Kuchnia ogólna przygotowuje dzieciom obiad. Mamy na to 4 złote dziennie na każdego wychowanka. Wbrew temu, co myśli się o takiej stawce przysłowiowy Kowalski, to bardzo mało pieniążków. Dla porównania stawka żywieniowa dla osadzonego w zakładzie karnym wynosi około 15 złotych dziennie. Interpretację porównania pozostawiam rozwadze każdego czytelnika.



Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama