Reklama

Uciekła od męża oprawcy. "On teraz chce mi zabrać dzieci"

14/10/2011 19:19

Myślała, że uwolniła się od męża alkoholika i oprawcy. Rozwiodła się z nim. Wyprowadziła razem z czworgiem dzieci. Myślała że zyskała spokój. Na początku rzeczywiście tak było. Ale bardzo krótko. Eks-małżonek ich wymeldował i wkrótce zaczął prześladować. Z początku były to "tylko" telefony z pogróżkami. W końcu zjawił się w ich nowym domu i zrobił awanturę.

Po latach bicia i pastwienia się nad nią, pani Urszula (41 lat) ułożyła sobie życie na nowo. Wyszła po raz drugi za mąż. Żyłoby im się spokojnie, gdyby nie ten koszmar z przeszłości. 
Były mąż z początku nękał ją telefonami, aż w końcu zjawił się w jej nowym wynajmowanym mieszkaniu. Przyszedł z kolegą. Obaj byli pijani. 


Drzwi do mieszkania nie były, niestety, zamknięte na klucz. Obaj weszli więc do środka bez problemu. 
Były mąż rzucił się do bicia obecnego męża pani Urszuli. W obronie napadniętego stanął jego 18-letni pasierb. Kobieta zadzwoniła po policję.


— Przyjechali po godzinie, gdy już były mąż i jego kolega wyszli — żali się pani Urszula. 



Spośród czworga dzieci pani Urszuli, dwoje jest niepełnosprawnych. Najstarszy, 18-letni syn jest lekko upośledzony, uczęszcza do szkoły specjalnej. Młodszy, szesnastoletni ma porażenie mózgowe. Dowożony jest do dziennej placówki opiekuńczej. Pozostałe dzieci są zdrowe. Trzeci z rodzeństwa 15-letni syn uczy się w gimnazjum, a 8-letnia córka w szkole podstawowej. Ich biologiczny ojciec odwiedza w szkole tylko te zdrowe dzieci. 


— On wypytuje naszą córkę o moje sprawy intymne — mówi pani Urszula. — Mój były mąż alkoholik choruje na schizofrenię, jest rencistą. Obawiam się o bezpieczeństwo swoich dzieci, szczególnie o córkę. Chciałabym załatwić zakaz zbliżania się jego do dzieci. Rozmawiałam na ten temat z dwoma kuratorami. Oni odpowiedzieli mi jednak, że w Polsce nie ma takich przepisów. Rozmawiałam też z policją. Funkcjonariusze odpowiedzieli mi, że jak były mąż dzwoni i mówi, że mi "łeb ukręci", to nie jest przestępstwo. 



— Wspominałam mu kiedyś, że może odwiedzać dzieci, jeżeli będzie chciał. Oczywiście jeśli nie będzie się awanturował — mówi pani Urszula. — Do domu nie przychodził, kontaktował się z dziećmi w szkole. Odwiedził też najstarszego syna, ale on nie chciał się z nim spotkać. Teraz po tym wszystkim, co mnie i moich bliskich spotkało, nie wiem, czy spotkania takie będą kiedykolwiek możliwe — dodaje z żalem kobieta.

Obecny, drugi mąż pani Urszuli pracuje. Ona sama otrzymuje zasiłki na dzieci, a także i alimenty. Małżonkowie wynajmują mieszkanie, za które płacą 1300 zł miesięcznie. A ich wszystkie opłaty wynoszą miesięcznie 2 tys. zł. 
Pani Urszula uważa, że jej były mąż zazdrości jej tego, że ponownie ułożyła sobie życie. 


— On chce odebrać mi dzieci i oddać je do domu dziecka. Ja na to na pewno nie pozwolę — mówi kobieta.


Były mąż pani Urszuli (obecnie 46-letni) zajmuje sam trzypokojowe mieszkanie. Nie radzi sobie jednak, jak mówi kobieta, z płaceniem czynszu. Nie potrafił także sobie ułożyć życia. Dotąd nie założył nowej rodziny. 
— Chciałabym wiedzieć jak mogę chronić dzieci przed byłym mężem alkoholikiem chorym umysłowo — mówi pani Urszula.


Sprawą tą zainteresowaliśmy Annę Szyszkę prezesa Elbląskiego Stowarzyszenia Organizatorów Pomocy Społecznej. Po naszej interwencji pani Urszula została zapisana na darmową poradę prawnika. 
— Będziemy pilotowali tę sprawę, jeżeli ta pani po konsultacji z prawnikiem będzie potrzebowała jeszcze pomocy. Na pewno nie zostawimy jej samej. 
Może liczyć na naszą pomoc — zapewnia Anna Szyszka.

Karolina Krajewska

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama