Reklama

W Elblągu kino było już przed pierwszą wojną światową

11/01/2013 16:44

Wytrawny znawca przedwojennych dziejów miasta prof. Marek Andrzejewski napisał, że kino dotarło do Elbląga wiele lat przed wybuchem I wojny światowej, ale jego dynamiczny rozwój nastąpił w latach dwudziestych ubiegłego stulecia. Rzeczywiście – Elbląg miał kino jako pierwszy w całej prowincji i o rok wyprzedził Gdańsk!

Szybka inauguracja kina potwierdza, że wszelkie nowinki techniczne znajdowały niegdyś podatny grunt w naszym mieście. Tak było m.in. z tramwajami, z budową lotniska, gazowni, fabryki lokomotyw, samochodów itd. Z biegiem czasu nawyk chodzenia do kina stawał się dla wielu elblążan kulturalną tradycją. Spowodowało to spadek popularności teatru, który stopniowo tracił swoją monopolistyczną rolę. W niedługim też czasie filmy dźwiękowe zaczęły wypierać filmy nieme, chociaż te miały swoją stałą publiczność.

Pierwsze kino uruchomiono w 1906 r. przy ul. Kowalskiej 7, w domu handlarza wyrobami gumowymi – Müllera. Prowadził je pionier elbląskiej kinematografii Robert Hoffmann (zm. 1955). Do niego należały również kina przy Mostowej 15 (Kinotopp) i Rzeźniczej 9 (Lichtspielhaus). I jak się wnet okazało – rodzina Hoffmann prowadziła prawie wszystkie kina w mieście.

Kino z Mostowej przeniesiono później na Stary Rynek 39 i znajdowało się ono między kawiarnią Vaterland i cukiernią Franza Grosza. Było to najmniejsze kino i z tego powodu nazywano je „Flohkiste” - Pchle Pudło! W kinie tym, oprócz zwykłych ław dla widzów, były też siedzenia składane.

Mimo iż dwa wentylatory wtłaczały tu świeże powietrze, to jednak nieraz podczas projekcji filmu w sali kinowej można było dosłownie „siekierę w powietrzu zawiesić”. A to od jednego czuć było ostrą woń potu i dawno niezmienianych onuc, drugi najadł się zaś czosnku i lekko bekał, a ktoś inny bezceremonialnie „puszczał wiatry”!

Bywało, że w tak ekstremalnej sytuacji z pierwszych rzędów podnosił się poirytowany widz i obracając się, patrzył na widownię groźnym wzrokiem – sprawcy wprawdzie nie namierzył, ale mniej więcej… czuł, kto zepsuł powietrze! Jakby tego było mało, to siedzący z tyłu puszczali w dół robiące hałas puste butelki po piwie, a ostatnie rzędy okupowały zakochane pary i stamtąd też dochodziły określone dźwięki…

Kino przy ul. Rzeźniczej 9 otwarto w 1910 r. i w takim wyglądzie trwało do przebudowy w 1929 r., kiedy to przedłużono je w kierunku ul. Św. Ducha. Jak widać na załączonym do artykułu zdjęciu – uzyskało nowoczesną fasadę. Wejście główne - obrotowe drzwi - było od ul. Rzeźniczej, a od ul. Przy Murze dwa wyjścia ewakuacyjne. Kino imponowało nowoczesnym oświetleniem sali głównej i tapicerowanymi siedzeniami. To właśnie tutaj wyświetlano trzy razy dziennie film „Królowa niewolników” z Marią Corda i Arsette Marchal w rolach głównych. Pierwsze filmy miały wprawdzie podpisy, ale były nieme - ich ogląd uatrakcyjniała grająca kapela lub pianista. Jeszcze w 1932 r. w zapowiedziach filmowych podawano w nawiasie, że chodzi o film niemy.

W przedwojennym Elblągu popularnym kinem była Lichtbildbühne na Grobli Św. Jerzego 5. Po 1945 r. działało tu kino „Bałtyk”, później „Stoczniowiec” a od 1957 r. „Syrena”. To właśnie w tym kinie zaprezentowano w 1929 r. pierwszy w Elblągu film dźwiękowy – „Zatonięcie Titanica”. Właścicielem kina była Berta Hoffmann, do której należał też Film-Eck przy ul. Mühlendamm 1 (1 Maja), kino które miało 650 miejsc i było najnowocześniejszym pod względem zabezpieczenia przeciwogniowego i wyposażenia technicznego. Wejście główne było od strony u. 12 Lutego. Dzisiaj w jego miejscu przebiega ulica.

Przedwojenne kina nie zaopatrywały się w filmy w kinotece, lecz je kupowały. Z tego powodu grano je „aż do znudzenia”, by odzyskać zainwestowane pieniądze. Na ekrany elbląskich kinoteatrów docierały, wprawdzie ze spóźnieniem, ale wszystkie cieszące się popularnością filmy produkcji niemieckiej. W repertuarze nie zabrakło filmów adresowanych do młodego widza, a dużym powodzeniem wśród dzieci cieszyły się bajki i filmy z Patem i Patachonem.

A jakie filmy pokazywano dla dorosłych? Przede wszystkim westerny z Dzikiego Zachodu, kryminały i filmy gangsterskie. Ulubionymi bohaterami tych obrazów byli Tom Mix, Tom Tiller, Fred Thompson, Harry Carrey, Hood Gibson i Bufallo-Bill. Widzów zachwycał kowboj Tom Mix ze swoim cudownym koniem „Tomim” i dwoma coltami z rękojeściami pokrytymi kością słoniową. Ale były też filmowe opery, rewie jak „Księżniczka czardasza”, „Bel Ami”, „Cesarski kurier”, varietes-film „Truxa”, czy „Czerwone orchidee” z Olgą Czechową i Sybillą Schmitz.

Aktorami, którzy zapełniali w tamtych czasach sale filmowe, byli: Willi Fritsch, Lylian Harvey i Harry Piel, który grając w filmach sensacyjnych, skakał z mostów do rzek, z jadących pociągów i zawsze celnie strzelał. Uwielbiano również takie gwiazdy jak: Asta Nielsen, Henny Porten, Paul Wegener czy Waldemar Psylander. Nie było wśród tych gwiazd Marleny Dietrich, która potępiła nazizm i wyjechała do USA. Tak więc elblążanie nie znali westernu z jej udziałem „Destry znowu w siodle” (ang. Destry Rides Again) ani przeboju z tego filmu „The Boys in the Backroom”.

Z wielu powodów, nie tylko do Elbląga, nie dotarł najgłośniejszy film tamtych lat – "Przeminęło z wiatrem" (ang. Gone With the Wind), którego premiera odbyła się 15.12.1939 r. w Atlancie. Filmem tym żyła cała Ameryka i tam mało kogo interesował wówczas fakt, że w okupowanej Polsce hitlerowcy rozpoczęli eksterminację ludności polskiej… W czasach nazistowskich z powodu surowej cenzury w repertuarze miejscowych kin zabrakło głośnego filmu „Dyktator” z 1940 r. Był to pierwszy film dźwiękowy Charlesa Chaplina, prześmiewający Hitlera i narodowy socjalizm.

U nas filmy poprzedzała niegdyś Polska Kronika Filmowa, a w przedwojennym Elblągu kroniki Ufa-, Deulig- i Emelka Wochenschau - podczas II wojny osławiony „Niemiecki Przegląd Tygodnia” (Die Deutsche Wochenschau). Przed wojną w Elblągu było 5 kinoteatrów, co dawało ponad 2 tys. miejsc na widowni. W ostatnich miesiącach wojny w elbląskim Teatrze Miejskim nie odbywały się spektakle teatralne, lecz działało kino. To właśnie tutaj elblążanie oglądali 23.01.1945 r. film „Opfergang” z Kristiną Söderbaum w roli głównej. Treść filmu tak ich poruszyła, że po wyjściu z kina ok. godz. 18 nie zwracali uwagi na jadące ul. Rycerską czołgi… A były to czołgi kpt. G. Diaczenki!

Większość elbląskich kin miała swoją kontynuację po 1945 r. Do nich zaliczało się kino małżeństwa Passenheim, które uruchomiono w 1924 r. w dawnej sali tanecznej Am Großen Wunderberg/Ziegelscheunstraße – po wojnie ul. Teatralna. Wyświetlano tu nieraz filmy w trzech częściach i z tego powodu w antraktach powodzeniem cieszył się kinowy lokal „Dobre Źródełko”, gdzie można było wypić elbląskie piwo. Po wojnie działał tu kilka lat pół-amatorski teatr, do 1972 r. kino „Mars” i ostatecznie zakład wulkanizacyjny. A dzisiaj? – Dzisiaj naprzeciwko znajduje się Multikino!

Lech Słodownik

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama