Reklama

W Nowakowie znajdą dom głodne, bite konie, krowy, owce, kozy

10/12/2012 13:44

Gospodarze źle traktujący swoje zwierzęta nie mogą się czuć bezkarnie.


Pomóż nam je ocalić, pomóż im godnie żyć — apelują miłośnicy zwierząt skupieni w rozpoczynającym dopiero działalność stowarzyszeniu "Patrol interwencyjny do spraw zwierząt gospodarskich".


— Posiadamy własną stajnię w Nowakowie, która jest domem dla koni z ciężkimi, nieuleczalnymi schorzeniami. Opiekujemy się tam też tymczasowo zwierzętami, oczekującymi na domy adopcyjne — mówi Karolina Zagrodzka, prezes stowarzyszenia.


— Kupiłam ją od stadniny koni, gdy jeszcze prowadziliśmy stajnię w Nowakowie — opowiada Karolina Zagrodzka. — Po miesiącu okazało się, że klacz traci wzrok. Ile ja wtedy wysłuchałam rad, żeby oddać ją na rzeź... Postanowiłam nauczyć ją, jak żyć w ciemnościach. Myślę, że mi się udało. Bella ma 7 lat.
— Przed nią jest jeszcze dobre 20 lat życia — mówi pani Karolina. — Klacz radzi sobie znakomicie.


Przewodnikiem Belli jest kucyk Kika. Kika stała się oczami ślepej klaczy. Zwierzęta są nierozłączne. Jeżeli na pastwisku kucyk nieco się oddali od swojej podopiecznej, Bella usłyszy dzwoneczek przymocowany do Kiki.

— Kika jest bardzo chora. Gdy poprzedni właściciel ją nam oddawał, powiedział tylko, że jego wnuki już z kucyka wyrosły... Ale nie poinformował nas, że Kika ma rozedmę płuc i musi być pod szczególną opieką. Musimy, na przykład, dbać o to, żeby siano, na którym stoi zawsze było zroszone wodą. 
W miesiącu Kika przyjmuje lekarstwa za 400 zł. 

— To dla nas bardzo duży wydatek — podkreśla pani Karolina. — Szukamy ludzi o otwartych sercach, który mogliby nam pomóc w opiece nad Kiką i pozostałymi zwierzętami. — Teraz Kika musi mieć badanie endoskopowe, co razem z przyjazdem weterynarza z Sopotu będzie kosztowało 350 zł.


Niedawno rodzinę adopcyjną w Morągu znalazła Pistacja. Koń miał zmiany nowotworowe na szyi, ale po operacji wyzdrowiał. Stowarzyszeniu z Nowakowa, w sfinansowaniu zabiegu pomogły inne organizacje, skupiające miłośników zwierząt. 


Stowarzyszenie chce też ratować życie koni skazanych na rzeź.

— Wiemy, że konie są na liście zwierząt rzeźnych — podkreśla Karolina Zagrodzka. — Ale my mówimy temu zdecydowane "nie". Teraz zbieramy pieniądze, żeby wykupić chociaż jednego konia podczas końskich "targów śmierci" w Skaryszewie, k. Wrocławia. Za kilogram końskiego życia trzeba zapłacić 8 - 10 zł. Koń waży od 200 do 500 kg. Łatwo obliczyć, ile pieniędzy musimy do lutego zebrać. 
Ważnym zadaniem stowarzyszenia jest interweniowanie wszędzie tam, gdzie zwierzętom gospodarskim dzieje się krzywda.

— Bardzo liczymy na sygnały od ludzi, którym nieobojętny jest los zwierząt — mówi Joanna Ilska, sekretarz stowarzyszenia. — Brudne, głodne, bite i zastraszone konie, krowy, owce, czy kozy muszą być odebrane nieodpowiedzialnym gospodarzom. Chcemy im zapewnić opiekę i potrzebne leczenie.
— Dlatego prosimy ludzi o wielkim sercu, którzy mają warunki do adopcji zwierząt gospodarskich i chcieliby odbierane podczas interwencji konie czy krowy przygarnąć o kontakt z nami — apeluje pani prezes. — Będziemy wdzięczni za każdą pomoc, nie tylko finansową, ale również za siano, słomę, owies, granulaty, witaminy, leki przeciwzapalne, rozkurczowe, maści i żele. Przyjmiemy również artykuły codziennego użytku, takie jak; wiaderka, lizawki, kantary, uwiązy, szczotki. 



Stowarzyszenie nie ma jeszcze swojej oficjalnej strony (właśnie jest ona tworzona). Na razie można je znaleźć na Facebooku: 
www.facebook.com/pages/Przytulisko-Dla-Koni-Stajnia-Nowakowo/288798494521452. Oto telefony kontaktowe: 696-528-247 (prezes), 608-397-503 (inspektor ds. interwencji), 601-784-464 (inspektor ds. adopcji).

gog

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama