To opowieść o tym, że nie można się poddawać i trzeba walczyć. Rodzicom Krzysztofa nie jest łatwo, ale wierzą, że kiedyś ich syn wstanie z wózka inwalidzkiego i samodzielnie poda im szklankę wody. Przeczytajcie list, jaki dotarł do naszej redakcji.
Krzysztof ma 33 lata. Wraz z rodzicami mieszka w niewielkiej miejscowości koło Pasłęka. Od najmłodszych lat jego pasją były konie. Rodzicom Krzysztofa żyło się dobrze dopóki nie spadło na ich syna nieszczęście. Lekarze nie dawali nadziei W czerwcu 2009 r. Krzysztof przyjechał do domu na urlop z Francji, gdzie pracował przy swoich pupilach - koniach. Radość była krótka, ponieważ Krzysztof w domu stracił przytomność i zapadł w śpiączkę na 7 tygodni. Lekarze nie dawali rodzicom żadnej nadziei. Pani Wiesława i pan Wiesław nie wierzyli w lekarzy, ani w żadne ich prognozy. Oboje wzajemnie się spierali i mocno wierzyli w Boga. Ich wiara i miłość do Boga była tak silna i wielka, że zwyciężyła wszystko co najgorsze i najcięższe. Krzysztof dość długo leżał w hospicjum. Lekarze kazali się przygotowywać na najgorsze. Do rodziców, to nie docierało.Osoby, które chcą pomóc rodzicom Krzysztofa, mogą dzwonić pod nr 55 248-20-48 lub 667-793-668.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!