Reklama

Walczą o lepsze życie 
dla chorego syna

. Pomóżmy im!

06/04/2012 13:46

To opowieść o tym, że nie można się poddawać i trzeba walczyć. Rodzicom Krzysztofa nie jest łatwo, ale wierzą, że kiedyś ich syn wstanie z wózka inwalidzkiego i samodzielnie poda im szklankę wody. Przeczytajcie list, jaki dotarł do naszej redakcji.



Krzysztof ma 33 lata. Wraz z rodzicami mieszka w niewielkiej miejscowości koło Pasłęka. Od najmłodszych lat jego pasją były konie. Rodzicom Krzysztofa żyło się dobrze dopóki nie spadło na ich syna nieszczęście. 

Lekarze nie
dawali nadziei
W czerwcu 2009 r. Krzysztof przyjechał do domu na urlop z Francji, gdzie pracował przy swoich pupilach - koniach. Radość była krótka, ponieważ Krzysztof w domu stracił przytomność i zapadł w śpiączkę na 7 tygodni. Lekarze nie dawali rodzicom żadnej nadziei.
Pani Wiesława i pan Wiesław nie wierzyli w lekarzy, ani w żadne ich prognozy. Oboje wzajemnie się spierali i mocno wierzyli w Boga.
Ich wiara i miłość do Boga była tak silna i wielka, że zwyciężyła wszystko co najgorsze i najcięższe. Krzysztof dość długo leżał w hospicjum. Lekarze kazali się przygotowywać na najgorsze. Do rodziców, to nie docierało.


Diagnoza lekarzy brzmiała: stan po uszkodzeniu pnia mózgu i mostu w przebiegu dyselektrolitemi, nadciśnienie tętnicze, zakrzepica żyły podobojczykowej prawej. 




Ojciec Krzysztofa jest rencistą I grupy inwalidzkiej, matka prawnym opiekunem Krzysztofa. Kiedy syn był zdrowy i pracował, wspomagał bardzo mocno finansowo rodziców. Teraz Krzysztof sam potrzebuje pomocy, ale ojciec wierzy, wierzy, że syn na starość przyniesie ojcu szklankę wody samodzielnie. Czeka na tę chwilę, kiedy Krzysztof do niego podejdzie. Nad Krzysztofem czuwają aniołowie. Krzysztof otrzymał wózek inwalidzki od Państwa z Rejsyt, którzy przekazali wózek po swoim synie, wózek elektryczny. 
Teraz Krzysztof będzie mógł samodzielnie wyjechać przed dom, do ogródka. Krzysztof otrzymuje rentę w wysokości 770 zł razem z pielęgnacyjnym. To kropla w morzu potrzeb. Na początku leżał w pampersach i cewniku, rodziców na nic nie było stać.

Nie wiedzieli co robić. Wzięli więc kredyt na syna, by móc go rehabilitować. Kiedy skończyły się pieniądze, rodzice musieli przerwać rehabilitację. Pozostały tylko raty do spłacenia. Ale nie poddali się, szukali pomocy dalej.
W Szczecinie, w akademii im. profesora Sokołowskiego, rodzice dostali skierowanie do zachodniopomorskiego Centrum Onkologicznego na napromieniowanie obu stawów krzyżowo-biodrowych i biodrowych. Po tych naświetleniach i rehabilitacji Krzysztof zaczął Krzysztof zaczął ruszać nogami.

Rodzice mają nadzieję, że znajdzie się ktoś kto im pomoże i przyjmie na oddział rehabilitacyjny Krzysztofa. A może ktoś nieodpłatnie zajmie się rehabilitacją ich syna. 
Krzysztof mówi teraz wyraźnie i pięknie. Potrafi podziękować. Naprawdę warto pomóc, by usłyszeć słowo "dziękuję". 
Dla Krzysztofa potrzebny jest również wjazd do domu z barierką, by mógł samodzielnie wjeżdżać i wyjeżdżać z domu. Ale dla rodziców jest to nieosiągalne. To zbyt duży wydatek.
Jeśli nie jest Ci obojętna tragedia ludzka, to Krzysztof czeka na Twoją pomoc.

Osoby, które chcą pomóc rodzicom Krzysztofa, mogą dzwonić pod nr 55 248-20-48 lub 667-793-668. 



Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama