Reklama

Wandle wycięli pięćdziesiąt pięknych lip

14/05/2010 11:58



Mało mi serce nie pękło, gdy zobaczyłem pięćdziesiąt pniaków po wyciętych lipach. Sam je posadziłem — mówi Zbigniew Irla, mieszkaniec Janowa (gmina Elbląg). — Znam jedną z osób, która wycięła drzewa. Mężczyzna groził, że podpali mój dom, a mnie pobije, gdy będę mówił o całej sprawie.
Władze gminy zapowiadają, że zawiadomią policję.



Znany pszczelarz Zbigniew Irla dobrze wie, jakie znaczenie, szczególnie na Żuławach mają drzewa.
— Jest ich stanowczo za mało — mówi Zbigniew Irla. — Osiem lat temu posadziłem pięćdziesiąt lip wzdłuż drogi. Otrzymałem je od urzędników gminnych, którzy prowadzili akcję zadrzewiania Żuław. Lipy pięknie rosły. Nie spodziewałem się, że ktoś może je wyciąć. Teraz pszczoły będą miały mniej pożytku (nektaru z kwiatów – red.). Nie będzie ochrony przed wiatrem.



Zbigniew Irla przyznaje, że nie widział, kto wycinał lipy, jednak zna jedną osobę, która sama się do tego przyznała.
— Gdy tylko zacząłem głośno mówić o wyciętych drzewach mężczyzna z Kazimierzowa pojawił się pod moim domem. Straszył, że go podpali, a mnie pobije. Powinien być on znany policji ze względu na swoją przeszłość — mówi Irla. — Wandale byli tak zuchwali, że w Janowie, Bielniku i Kępkach rozwieszali ogłoszenia: „Drewno świeżo ścięte sprzedam”. Gdy sprawa stała się głośna, kartki zostały zerwane.


Na wycięcie każdego drzewa potrzebne jest zezwolenie z urzędu gminy.
— Nikt o nie występował o zgodę na wycinkę — mówi Genowefa Kwoczek, wójt gminy Elbląg. — Drzewa zostały wycięte bezprawnie.



Pani wójt stwierdziła, że o całej sprawie dowiedziała się od reportera „Dziennika Elbląskiego”.
— Wszystko wyjaśnimy — zapewniła.
 Zygmunt Tucholski, zastępca wójta sprawdził od razu jak wygląda sytuacja na miejscu.
 — Faktycznie lipy są wycięte, ale jeszcze nie znam dokładnie ich liczby. Porozmawiamy z pracownikami z robót publicznych, którzy wycinali krzaki w rowach i przycinali wierzby. Wycinka mogła się zdarzyć podczas tych prac. Jeśli dowiemy się kto wyciął drzewa, winni zapłacą grzywnę. Jeśli nie będzie wiadomo, kto to zrobił, zawiadomimy policję.

Ślad siekiery na wierzbie


Zbigniew Irla uważa, że winni muszą być ukarani.
— Na razie myślą, iż są bezkarni więc takie sytuacje mogą się powtarzać — wyjaśnia. — Wycinanie drzew bez pozwolenia jest dużym problemem. Widziałem, jak była ścinana wierzba. Przegoniłem sprawców. Na pniu pozostał ślad siekiery.
Wycięte drzewa to nie jedyny problem.
— Po usunięciu krzaków, przycięciu wierzb i wycięciu lip w rowach zalegają od kilku tygodni sterty gałęzi — mówi Irla.
O to, kiedy gałęzie znikną zapytaliśmy Zygmunta Tucholskiego.
— Postaramy się usunąć je jak najszybciej, ale nie potrafię teraz określić dokładnego terminu — wyjaśnia. — Te same osoby, które zostawiły gałęzie nie będą kontynuowały prac. Musimy wynająć innych ludzi. Za rok już nie zatrudnimy bezrobotnych przy tego typu robotach. Może zlecimy je firmie lub rolnikom, którzy mają obok drogi pola. Im będzie zależało na dobrym wykonaniu pracy.

gw

[gallery=4]1817[/gallery]

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama