Reklama

Zabawił się w instruktora

11/10/2010 08:43

Łukasz S. nie miał uprawnień do organizowania kursów na prawo jazdy, jednak w lipcu kurs zorganizował. Zebrał grupę kursantów, wziął od nich pieniądze i rozpoczął "szkolenie". Problemy zaczęły się, gdy kursanci na zajęciach teoretycznych zaczęli dopytywać się o jazdy i egzaminy.

Ofiarą Łukasza S. miało paść około 10 osób. 


- Ja wpłaciłam mu tylko 200 zł, ale niektórzy całość - mówi Marta Sieczkowska, jedna z pechowych kursantek. - Nie wiem, czy ktoś odzyskał swoje pieniądze, mi dotąd nie oddał ani złotówki i nie mogę się do niego dodzwonić. 




- Od samego początku zajęcia z nim wyglądały dziwnie - opowiada jeden z uczestników kursu zorganizowanego przez Łukasza S. - Opowiadał na zajęciach jakieś pierdoły, historie, które miały niewiele wspólnego z teorią jazdy. Jakieś takie swoje doświadczenia życiowe.
- Na tych kilku spotkaniach nie powiedział nic konkretnego - dodaje Marta Sieczkowska.
 Gdy kursanci zaczęli się dopytywać, kiedy rozpoczną zajęcia praktyczne (czyli jazdy), kiedy odbędzie się egzamin wewnętrzny - Łukasz S. stawał się coraz mniej uchwytny.
- Policję o oszustwie powiadomił zięć Łukasza S. - informuje prokurator Jolanta Rudzińska, zastępca Prokuratora Rejonowego w Elblągu. - To on był właścicielem szkoły jazdy, a Łukasz S. wraz z żoną mieli ją prowadzić.
Podarowany w prezencie biznes został już zlikwidowany.


- Przedsiębiorca sam złożył wniosek o wykreślenie go z rejestru instruktorów jazdy - dodaje Joanna Urbaniak, rzecznik prasowy Urzędu Miejskiego.
Śledczy jak dotąd nie postawili Łukaszowi S. zarzutów.
- Trwają dopiero przesłuchania, ale postępowanie jest prowadzone w kierunku oszustwa - mówi prokurator Rudzińska. - Grozi za to do 8 lat więzienia.




Trzy lata temu była słynna afera w Morągu, gdzie szkolenie prowadził instruktor, który stracił uprawnienia - wspomina Stanisław Lecheta, dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego. - O tym, żeby kurs organizował ktoś, kto nigdy nie miał uprawnień dotąd nie słyszałem.
Kurs na oprawo jazdy to dość spory wydatek, dlatego zdaniem szefa WORD ośrodek szkoleniowy trzeba rozsądnie wybierać.
- Radziłbym nie iść do tzw. teczkowych szkół, gdzie właściciel ma biuro i salę wykładową w teczce - podpowiada Stanisław Lecheta. - Byłbym również ostrożny, gdy cena kursu jest dużo niższa, od średniej.Szkolenie wiąże się z określonymi kosztami, więc przy niskiej cenie kursant może niewiele dostać w zamian.
Zdaniem Lechety przed wyborem ośrodka nauki jazdy warto zajrzeć na stronę internetową elbląskiego WORD. Tam znajduje się ranking szkół jazdy, informacje o poziomie zdawalności.
- To nie oznacza, że szkoły, których nie ma w rankingu są złe - zastrzega szef WORD. - Ale te wskazówki mogą pomóc w wyborze.


Rafał Maliszewski

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama