Reklama

Zabił siostrę, ranił matkę. Za 4,5 roku wyjdzie na wolność

07/10/2011 15:08

Miał 16 lat, gdy zabił nożem siostrę, a na matkę rzucił się z siekierą. W piątek, po ponad dwóch latach od tamtego makabrycznego zabójstwa, usłyszał wyrok: 7 lat więzienia. Sąd uznał, że nie wiedział, co robi, gdy zadawał śmiertelne ciosy.

Ogłoszony w piątek wyrok jest nieprawomocny. 
— Jeżeli strony uważają, że wyrok jest niesprawiedliwy bądź krzywdzący, mają prawo wnieść apelację do Sądu Apelacyjnego w Gdańsku — poinformowała sędzia Danuta Kachnowicz. 



Paweł J. miał 16 lat, kiedy 11 marca 2009 r. zaatakował w domu swoją siostrę nożem. Z dużą siłą zadał jej kilkanaście uderzeń w głowę, szyję, klatkę piersiową i nadbrzusze, powodując 41 głębokich ran. Dziewczynka nie miała żadnych szans na przeżycie. 
Drugi raz, tego samego dnia, zaatakował swoją matkę, gdy ta wróciła do domu i rozpoczęła poszukiwania córki.

Rzucił się na nią z siekierą. Zadał co najmniej dwa, bardzo silne ciosy w okolicę głowy. Kobieta uszła z życiem, bo na ratunek pospieszył jej mąż. 
Chłopak jeszcze tego samego dnia został zatrzymany przez policjantów. Przed sądem rodzinnym i nieletnich, który zadecydował o tym, że może odpowiadać za zbrodnię jak osoba dorosła, przyznał się do winy. Wyjaśniał, że tragicznego dnia doszło między nim a siostrą do sprzeczki.




Wina Pawła J. nie budziła wątpliwości. Jako nieletni nie mógł jednak zostać skazany na najsurowszą karę przewidzianą za zabójstwo, to jest dożywocie. 
Proces przed Sądem Okręgowym w Elblągu rozpoczął się w marcu 2010 r. Toczył się za drzwiami zamkniętymi. Jednym z głównych zadań sądu było ustalenie, czy nastolatek wiedział, co robi w chwili ataku na siostrę i matkę. 
Pawła J. badały trzy zespoły biegłych psychiatrów i psychologów z Lublina, Starogardu Gdańskiego oraz Świecia. Ich opinie były rozbieżne. 


— Sąd, wydając wyrok, uznał, że Paweł J. w chwili ataku na siostrę i matkę miał ograniczoną w stopniu znacznym zdolność rozpoznania znaczenia czynu — mówi Dorota Zientara, rzecznik prasowy elbląskiego sądu. 


Paweł J. został skazany na 7 lat więzienia. Karę ma odbywać w systemie terapeutycznym, co oznacza m.in. wzmożoną opiekę resocjalizacyjną, psychologiczną. Za kratkami spędził już 2,5 roku. To oznacza, że najpóźniej za 4,5 roku wyjdzie na wolność. Dotychczas nie był karany. Może starać się o przedterminowe zwolnienie.
AKT

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama