Reklama

Zamiast ciepłego kąta wybierają alkohol

23/11/2010 18:38

Twierdzi, że nie jest mu zimo i nie chodzi głodny. Na dworu mieszka od trzech lat.— Do zakonnic, to ja nie pójdę — powiedział zdecydowanie bezdomny i tutaj przechodzimy do sedna sprawy, bo w domu dla bezdomnych trzeba przestrzegać regulaminu.

Jak zapowiadają synoptycy dzisiaj ma spaść śnieg. Do naszej redakcji zadzwonił zatroskany losem bezdomnego Czytelnik.
 —Dałem mu wczoraj kanapkę, zbliża się zima, trzeba pomóc. Wcześniej było ich chyba z pięciu, teraz został sam — mówi poruszony Czytelnik. Sprawdziliśmy. Bezdomny był na dworcu. Mężczyzna siedział na deskach, był ubrany w grubą kurtkę, przykryty był kołdrą i kocem.

Jednak bezdomny twierdzi, że nie jest mu zimo i nie chodzi głodny, czasem robotnicy remontujący dworzec dadzą mu coś ciepłego do jedzenia. Mężczyzna twierdzi, że mieszka na dworcu od trzech lat.
— Brat wyrzucił mnie z domu — mówi bezdomny. — Ale tutaj nie jest mi źle, ludzie mi przynoszą jedzenie. Na obiady jeżdżę na Zawadę, w domu dla bezdomnych nie chcieli mnie, bo mam meldunek.

— Do zakonnic, to ja nie pójdę — powiedział zdecydowanie bezdomny i tutaj przechodzimy do sedna sprawy, bo w domu dla bezdomnych trzeba przestrzegać regulaminu.


— Jak jest problem, nikogo nie pozostawiamy bez pomocy — mówi siostra Teresa Toporowska, kierownik domu dla bezdomnych przy ul. Nowodworskiej. — Przyjmujemy wszystkich, niezależnie od tego czy ma meldunek, czy go nie ma.


— U nas się nie pije — mówi siostra Teresa i przypuszcza, że dlatego dużo takich osób nie chce skorzystać z ich pomocy. Jednak, gdy zbliża się zima coraz więcej osób decyduje się na pobyt w Domu dla Bezdomnych im. św. Brata Alberta przy ul. Nowodworskiej. Na chwilę obecną przebywa tam około 80 osób.


— W ubiegłym roku nie było u nas przepełnienia, ale mieliśmy kiedyś taką zimę, że mieszkało u nas 112 osób — wspomina kierownik domu dla bezdomnych.



Problem bezdomnych nie jest obcy Janowi Korzeniowskiemu, komendantowi Straży Miejskiej w Elblągu. 
— Razem z pracownikiem z Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej odwiedzamy miejsca, gdzie gromadzą się bezdomni — mówi. — Odwiedzamy dworzec, ogródki działkowe i proponujemy im pomoc. Z reguły 75 - 80 procent odmawia pomocy. 
Jak twierdzi komendant, dworzec często jest miejscem, gdzie przebywają bezdomni. Na czas patroli bezdomni przemieszczają się, ale najczęściej wracają w upatrzone miejsce na noc. Teraz jest taka pora, że jeszcze mieszkają, gdzie popadnie. Zwykle zima udaje się namówić ich na nocleg w ciepłym miejscu
— Informujemy bezdomnych, że mogą iść do domu dla bezdomnych, że mogą skorzystać z noclegowni, gdzie można zjeść ciepły posiłek. Miasto robi wszystko, by bezdomności u nas nie było. Jeżeli bezdomny chce, to pomoc uzyska, ale oni nie chcą — dodaje Jan Korzeniowski.

sw

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama