Reklama

Zamieniła mieszkanie w wysypisko. "Smród i robaki "

08/07/2011 15:16

Fetor, robaki, nocne libacje i ciągłe zalania, z tym borykam się od lat, za sprawą uciążliwej sąsiadki — twierdzi Teresa Wojtyło, mieszkanka jednego z bloków przy ul. Płk. Dąbka. — Nie chcę już tak dłużej żyć, w ciągłej obawie, czy pijana kobieta nie wywoła pożaru lub nie doprowadzi do wybuchu gazu.




Większość mieszkańców budynku przy ul. Płk. Dąbka uskarża się na sąsiedztwo kobiety, która ze swojego mieszkania zrobiła wysypisko śmieci i schronisko dla kotów. 

— W czerwcu spółdzielnia wywiozła z jej mieszkania kilka kontenerów śmieci i wyłapała 20 kotów. Nie minął miesiąc, a tak znów robi się to samo — mówi jeden z młodszych lokatorów. — W upały smród wydobywający się z mieszkania był nie do zniesienia. 
— Ja z tym problemem borykam się od kilkunastu lat — twierdzi pani Teresa, nad którą mieszka uciążliwa lokatorka. — Smród i robaki, która przechodzą z tego mieszkania do pozostałych, to jedno. Do tego dochodzą jeszcze nocne, głośne libacje. Kilkanaście razy moje mieszkanie zostało zalane przez tą panią. To moja codzienność. Jestem bezsilna, nawet wyjechać nigdzie nie mogę, bo boję się co zastanę w swoim domu po powrocie. 



O uciążliwej lokatorce, doskonale wie Spółdzielnia Mieszkaniowa "Sielanka" w Elblągu, do której należy budynek przy ul. Płk. Dąbka. 
— Od wielu lat zajmujemy się tą rodziną. Nie możemy jej jednak eksmitować, wszystko musi być bowiem zgodnie z prawem — wyjaśnia Ewa Smerża, zastępca prezesa SM "Sielanka". — Ta sprawa otarła się kiedyś o sąd, ale ją umorzono. To trudna sytuacja, tym bardziej, że tam oprócz tej pani mieszka jeszcze jej nastoletni syn. Musimy więc mieć na uwadze i jego dobro. Rozumiemy lokatorów, ale nie możemy nikogo wyrzucić na bruk. Myślę, że to sytuacja, która powinno się zainteresować miasto i sąd. Wysłaliśmy zresztą pismo z informacją o sytuacji w tym mieszkaniu do elbląskiego sądu dla nieletnich. 


W czerwcu "Sielanka" zdecydowała się na sprzątnięcie tego lokalu, na podstawie przepisów przeciwpożarowych. 
— Prace trwały dwa dni. Wywieziono stamtąd 35 metrów sześciennych śmieci. Wyłapano również kilkanaście kotów, które tam żyły — dodaje Smerża. — Powybijane okna zabezpieczyliśmy folią.


Jednak jak twierdzą mieszkańcy budynku, nie minęło kilka dni, a w mieszkaniu znów zaroiło się od kotów.


naj

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama