Fetor, robaki, nocne libacje i ciągłe zalania, z tym borykam się od lat, za sprawą uciążliwej sąsiadki — twierdzi Teresa Wojtyło, mieszkanka jednego z bloków przy ul. Płk. Dąbka. — Nie chcę już tak dłużej żyć, w ciągłej obawie, czy pijana kobieta nie wywoła pożaru lub nie doprowadzi do wybuchu gazu.
Większość mieszkańców budynku przy ul. Płk. Dąbka uskarża się na sąsiedztwo kobiety, która ze swojego mieszkania zrobiła wysypisko śmieci i schronisko dla kotów. — W czerwcu spółdzielnia wywiozła z jej mieszkania kilka kontenerów śmieci i wyłapała 20 kotów. Nie minął miesiąc, a tak znów robi się to samo — mówi jeden z młodszych lokatorów. — W upały smród wydobywający się z mieszkania był nie do zniesienia. — Ja z tym problemem borykam się od kilkunastu lat — twierdzi pani Teresa, nad którą mieszka uciążliwa lokatorka. — Smród i robaki, która przechodzą z tego mieszkania do pozostałych, to jedno. Do tego dochodzą jeszcze nocne, głośne libacje. Kilkanaście razy moje mieszkanie zostało zalane przez tą panią. To moja codzienność. Jestem bezsilna, nawet wyjechać nigdzie nie mogę, bo boję się co zastanę w swoim domu po powrocie.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!