Reklama

Zaśpiewają po polsku, litewsku i szwedzku najpopularniejsze przeboje

22/06/2012 19:41

"In-Theatre" to spektakl muzyczny, w którym wystąpią aktorzy elbląscy, litewscy i szwedzcy. Wystawiany będzie w lipcu, w plenerze, w Elblągu i okolicznych miasteczkach. Wstęp bezpłatny. Z pomysłodawcą i reżyserem tego przedstawienia, Mirosławem Siedlerem dyrektorem Teatru im. Aleksandra Sewruka w Elblągu rozmawia Karolina Krajewska.

— Skąd ten pomysł, żeby stworzyć taki właśnie spektakl, w którym występują, śpiewają aktorzy polscy, litewscy, szwedzcy?
— Od wielu lat szukałem rozwiązania, które pozwoliłoby na to, żebyśmy zrealizowali taki międzynarodowy projekt, my jako teatr. Myślę, że takim etapem, który pozwolił mi na zmianę perspektywy była praca nad spektaklem polsko-ukraińskim, dwujęzycznym według mojego pomysłu, mówię tu o "Tangu" Sławomira Mrożka. Najpierw zrealizowaliśmy wersję polsko-ukraińską w Elblągu, potem ukraińsko-polską w Tarnopolu. Otworzył mi się sposób myślenia na temat projektów i współpracy międzynarodowej. Ta współpraca międzynarodowa była dosyć prosta. Nie potrafiliśmy wyobrazić sobie innej formy niż ta, która polegała na wymianie spektaklami. My jechaliśmy do jakiegoś kraju ze spektaklem. Po czym z tamtego kraju zapraszaliśmy aktorów, którzy wystawiali swoją sztukę u nas. Ale nie było tutaj żadnej możliwości współpracy ani poznania się. Była tylko prezentacja spektakli. Chciałem napisać taki projekt, w ramach którego trzy kraje mogłyby pokazać chociaż cząstkę swojej kultury muzycznej. Dla nas bardzo ważne są utwory Młynarskiego, Grechuty, Osieckiej.

— Natomiast Szwedzi wybrali nie tylko utwory współczesne, ale i te osiemnastowieczne.


— Każdy wybierał swoją wizytówkę. Współpraca międzynarodowa jest dość zawikłana, ponieważ realizatorzy z trzech krajów musieli pracować na odległość. Autor scenariusza jest Polakiem. Choreograf jest Polakiem. Reżyserzy są z trzech krajów, każdy pracuje przy swoich utworach. Przy polskich pracuję ja, przy szwedzkich — Jerker Fahlström, przy litewskich — Karina. Choreograf jest z Polski, aranżer — z Litwy, scenograf — ze Szwecji. Ale mamy elektroniczną pocztę za pomocą której przesyłamy materiał muzyczny, scenograficzny. Trudniej jest z choreografią. Kończymy teraz pracę nad programem. Dzięki temu programowi chcemy nie tylko poznać siebie, ale chcemy pokazać kulturę różnych krajów szerszej publiczności. Do tej pory spotykaliśmy się na zajęciach warsztatowych w Polsce i w Szwecji, żeby zespoły mogły się poznać.

— Trudna to praca, duże odległości. Chyba mało było tych wspólnych prób.


— Prób było mało, ale nad materiałem muzycznym pracowaliśmy niezależnie, poza próbami. Oddzielnie odbywały się próby muzyczne w każdym kraju. Potem łączyliśmy, włączaliśmy pozostałych aktorów do utworów muzycznych polskich na przykład. Połączenie wszystkich elementów w całość, to było najtrudniejsze co musieliśmy zrealizować w ostatnim czasie.

— Przyglądał się Pan wspólnej próbie w Elblągu. Jak wypadła?


— Uważam, że fantastycznie, efekt jest bardzo dobry. Nasi szwedzcy partnerzy, nie mówię tu o aktorach, ale o kierownictwie, byli zaskoczeni. Nie wierzyli, że aż taki efekt da się osiągnąć.

— Czy aktorzy wystąpią w kostiumach?


— Oczywiście. Kostiumy mają być współczesne, ale w jakimś stopniu charakteryzujące poszczególne nacje. Nie będą to stroje historyczne. Na razie głowi się nad nimi scenograf.

— Wychodzicie z tym spektaklem w plener. Dlaczego nie prezentujecie go w teatrze?


— Harmonogram projektu został tak ułożony, że latem będziemy prezentowali spektakle w plenerze. Tam jest nasz widz, odpoczywa. Dotrzyjmy do niego. My docieramy do widza już od ośmiu lat. Wyjeżdżamy ze spektaklami przy każdej sposobności. Prezentujemy je albo na szlaku wielkich jezior mazurskich, w zamkach średniowiecznych województwa warmińsko - mazurskiego. Występujemy 
tam, gdzie możemy zaprezentować spektakl.

— Czy wstęp na wasz międzynarodowy spektakl muzyczny jest bezpłatny?


— Tak, projekt zakłada wstęp wolny. Nie sprzedajemy biletów. Już dzisiaj zapraszamy widzów na nasz nowy spektakl, który odbędzie się 5 lipca, w Elblągu, na dziedzińcu Muzeum Archeologiczno-Historycznego, o godz. 20. Kolejny spektakl odbędzie się 6 lipca, w Pasłęku, w Ośrodku Kultury, o godz. 20. Siódmego lipca wystąpimy w Tolkmicku, na plaży, o godz. 20. Ósmego lipca — w Braniewie, w Amfiteatrze, o godz. 20. Dziesiątego lipca — we Fromborku, na Wzgórzu Katedralnym, o godz. 20. Zapraszamy do każdego miejsca. Można przyjść i pięć razy. A jeśli Państwu się spodoba, zapraszamy na Litwę, bo na Litwie też będziemy grali pięć spektakli, bezpośrednio po zagraniu ich w Polsce. A w Szwecji gramy na początku września.
Dziękuję za rozmowę.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama