Potrafił spędzić dwanaście godzin w samochodzie jadąc po eksponat do kolekcji, który wcześniej sobie upatrzył. Był dla nas wzorem. Nie zbierał do szuflady. Prawdziwą frajdę miał dopiero wtedy, gdy mógł pokazać ludziom kawałek wyszperanej przez siebie historii — wspomina pan Zdzisław swojego kolegę Waldemara Jeża, zmarłego w ubiegłym tygodniu elbląskiego kolekcjonera.
Setki godzin spędzonych na szperaniu po giełdach staroci, targach i antykwariatach. Odwiedzanie stron aukcyjnych i kolekcjonerskich forów w poszukiwaniu przedmiotów, w których większość z nas nie potrafiłaby dostrzec nic wyjątkowego. On widział w nich duszę i historię, która fascynowała i budziła namiętności. Tak rodzi się hobby, które staje się pasją życia.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!