Reklama

Znaleźć bezdomnych i uratować ich przed 
śmiercią na mrozie

31/01/2012 20:08

Wspólne patrole straży miejskiej i pracowników socjalnych w czasie zimy mają uchronić bezdomnych przed zamarznięciem. Często bezdomni tej pomocy nie chcą... — Ja sobie dam radę, nie chcę do domu dziada — zarzekał się pan Bogdan, który wczoraj pijany z dworca PKS trafił do Pogotowia Socjalnego. Tam mógł w cieple spędzić noc. Dzisiaj prawdopodobnie znowu ruszy w miasto.

Dla starszych strażników Arkadiusza Podolskiego i Arkadiusza Wiśniewskiego to był kolejna taka służba. W Elblągu od kilku lat patrole straży miejskiej i pracowników opieki społecznej w największe mrozy ruszają w miasto. Ich cel to znaleźć bezdomnych, by uchronić ich przed zamarznięciem. Ci jednak, jak mogliśmy się przekonać podczas wczorajszego patrolu, nie zawsze oczekują pomocy.

Najgorszy czas dla bezdomnych to noc. Większość instytucji publicznych, hipermarkety, sklepy kończą swoją działalność i zamykają drzwi. Bezdomni stają przed wyzwaniem - jak przetrwać na dworze noc, kiedy temperatury spadają grubo poniżej zera. Nie wszyscy chcą skorzystać z przygotowanych dla nich miejsc noclegowych w Pogotowiu Socjalnym czy domu dla bezdomnych. Pozostają piwnice, klatki schodowe, pustostany.


— Nie jestem z Elbląga, nie przyjmą mnie w domu dla bezdomnych. Ja sobie dam radę, nie chcę do domu dziada — zarzekał się pan Bogdan, na którego natknęliśmy się wczoraj z patrolem straży miejskiej na dworcu autobusowym.
 Mężczyzna spał pomiędzy podróżnymi czekającymi na autobus. Nikt nie miał wątpliwości, że pan Bogdan jest pijany. Wynik badania alkotestem w Pogotowiu Socjalnym potwierdził przypuszczenia strażników miejskich.

Mężczyzna miał ok. 2 promili alkoholu. Noc spędził w pogotowiu. 
— W przypadku nietrzeźwego bezdomnego łatwo o katastrofę. Usiądzie zmęczony na ławce, zaśnie i dojdzie do wychłodzenia organizmu. Jeśli zaśnie w miejscu uczęszczanym, to jest duża szansa, że ktoś powiadomi policję, straż miejską. Gorzej, gdy ukryje się w miejscu mało dostępnym. Wtedy jego szanse na przeżycie maleją — mówi Jerzy Tatarowicz z Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Elblągu.

Wielu bezdomnym udaje się pomóc na czas dzięki sygnałom od samych mieszkańców.
 — W Stanach Zjednoczonych widok śpiącego bezdomnego przykrytego kartonem niewielu wzrusza. U nas ludzie reagują. Często jednak jest tak, że wszyscy chcą pomóc, a sam bezdomny tej pomocy nie chce przyjąć. Kiedy jest trzeźwy nie możemy nic zrobić poza podaniem informacji, gdzie może szukać pomocy — mówi Jerzy Tatarowicz.


Tak było wczoraj na ul. Freta, gdzie strażnicy miejscy zostali wezwani przez mieszkańców jednego z domów. Mieszkańcy zaopiekowali się bezdomną kobietą spacerującą z torbą pustych puszek. 
— Nie mam pieniędzy, żeby wrócić do Gdańska. Ja mam córkę w Elblągu, ale nie róbcie mi żadnych problemów, bo zięć jest gotowy mi wbić nóż w plecy — tłumaczyła chaotycznie kobieta.
 Chociaż strażnicy miejsce zaproponowali jej podwiezienie do domu dla bezdomnych, odmówiła.

Kobieta była trzeźwa, więc nie było podstaw by ją siłą zatrzymać. Mogła ruszyć w swoją stronę, wcześniej musiała podpisać oświadczenie, że na własną odpowiedzialność. 
Być może także przechodniom zawdzięcza życie bezdomnym, który wczoraj po południu w najlepsze spał na ławce przy Bramie Targowej. 
— Upierał się, żeby nigdzie nie dzwonić. Wezwałam straż miejską, która go zabrała — mówi pani Ania.

Strażnicy miejscy i pracownicy socjalni podczas wspólnych patroli odwiedzają także pustostany, ulubione miejsca gromadzenia się bezdomnych. Taki jak ten przy ul. Królewieckiej, tuż przy wylocie z miasta. 
Budynki na terenie dawnej bazy transportowej straszą wybitymi szybami i groźnie brzmiącym napisem "Zakaz wstępu. Zagrożenie zawaleniem". O dawnej bytności w tym miejscu bezdomnych świadczą m.in. pozostałości po ognisku, szklanki z kawą oraz pasta do zębów. 
— Kiedyś często tutaj gromadzili się bezdomni, teraz sytuacja się poprawiła — mówią strażnicy miejscy. 
Szacuje się, że w Elblągu żyje ok. 300-350 osób bezdomnych. Poprzedniej zimy w mieście nikt nie zamarzł.
Arkadiusz Kolpert

W domu dla bezdomnych mieszka obecnie 79 osób. Od minionego piątku, kiedy przyszedł mróz, liczba pensjonariuszy zwiększyła się o 7 osób. By skorzystać ze schronienia w domu trzeba być trzeźwym. 
— Bezdomni mogą liczyć tu na trzy posiłki dziennie, środki czystości, odzież, w miarę możliwości także obuwie. Poprzedniej zimy, kiedy były rekordowe mrozy, przebywało u nas ponad 100 osób — mówi Adam Kasprowicz z dom dla bezdomnych przy ul. Nowodworskiej. 
Bezdomni, którzy są pijani, mogą szukać schronienia w Pogotowiu Socjalnym przy ul. Królewieckiej. Tu dopuszczalny limit wynosi 1 promil alkoholu w organizmie.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama