Wspólne patrole straży miejskiej i pracowników socjalnych w czasie zimy mają uchronić bezdomnych przed zamarznięciem. Często bezdomni tej pomocy nie chcą... — Ja sobie dam radę, nie chcę do domu dziada — zarzekał się pan Bogdan, który wczoraj pijany z dworca PKS trafił do Pogotowia Socjalnego. Tam mógł w cieple spędzić noc. Dzisiaj prawdopodobnie znowu ruszy w miasto.
Dla starszych strażników Arkadiusza Podolskiego i Arkadiusza Wiśniewskiego to był kolejna taka służba. W Elblągu od kilku lat patrole straży miejskiej i pracowników opieki społecznej w największe mrozy ruszają w miasto. Ich cel to znaleźć bezdomnych, by uchronić ich przed zamarznięciem. Ci jednak, jak mogliśmy się przekonać podczas wczorajszego patrolu, nie zawsze oczekują pomocy.W domu dla bezdomnych mieszka obecnie 79 osób. Od minionego piątku, kiedy przyszedł mróz, liczba pensjonariuszy zwiększyła się o 7 osób. By skorzystać ze schronienia w domu trzeba być trzeźwym. — Bezdomni mogą liczyć tu na trzy posiłki dziennie, środki czystości, odzież, w miarę możliwości także obuwie. Poprzedniej zimy, kiedy były rekordowe mrozy, przebywało u nas ponad 100 osób — mówi Adam Kasprowicz z dom dla bezdomnych przy ul. Nowodworskiej. Bezdomni, którzy są pijani, mogą szukać schronienia w Pogotowiu Socjalnym przy ul. Królewieckiej. Tu dopuszczalny limit wynosi 1 promil alkoholu w organizmie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!