Reklama

Znowu mnóstwo goli w Lublinie. Start Elbląg przegrał z mistrzem Polski 32:40

21/09/2013 16:17

Piłkarki ręczne Startu Elbląg w sobotnim meczu z mistrzyniami kraju w Lublinie przez 40 minut toczyły wyrównaną walkę. Później zabrakło skuteczności w ataku, co bezwzględnie wykorzystał miejscowy MKS i wygrał 40:32.

Powoli tradycją staje się, że w meczach drużyn z Elbląga i Lublina pada mnóstwo bramek. Wiosną, w poprzednim sezonie, Start przegrał w Lublinie, a kibice zobaczyli wtedy w sumie 70 bramek, co w piłce ręcznej jest rzadko spotykane (elbląskie szczypiornistki przegrały 35:40). Tego rekordu nie udało się pobić dzisiaj (21.09), ale gospodynie ponownie rzuciły Startowi 40 bramek.

Festiwal bramkowy trwał od pierwszej minuty. Piłkarki ręczne z Elbląga, dzięki skutecznej grze w ataku, prowadziły po 9 minutach 8:6. Mistrzynie kraju potrzebowały tylko minuty, by najpierw doprowadzić do remisu 8:8. Za chwilę, po bramce Małgorzaty Majerek, po raz pierwszy w tym spotkaniu prowadziły 10:9. W kolejnych minutach szybko wypracowały sobie trzybramkowe prowadzenie (14:11). Na dodatek spośród elbląskich zawodniczek już po 20 minutach dwie kary na koncie miała Agnieszka Wolska. Szkoleniowiec Startu Antoni Parecki nie miał wyjścia i musiał oszczędzać podstawową rozgrywającą, pozwalając jej na grę jedynie w ataku.

Mimo tych niesprzyjających okoliczności Start tuż przed przerwą doprowadził do remisu. Joanna Waga wykorzystała gapiostwo rywalek i po wznowieniu gry od środka boiska rzutem z dystansu posłała piłkę do bramki MKS tuż obok interweniującej Ekateriny Dzhukevej, jeszcze w poprzednim sezonie bramkarki elbląskiej drużyny.

Po przerwie emocje jeszcze były do 40. minuty. Start mógł nawet objąć prowadzenie, ale przy stanie 22:22 Katarzyna Koniuszaniec po kontrze przegrała pojedynek z bramkarką MKS. Chwilę później po raz ostatni w tym spotkaniu na tablicy pojawił się remis 23:23.

Grający praktycznie przez cały czas jedną siódemką zespół z Elbląga coraz częściej popełniał błędy, które skwapliwie wykorzystywały rywalki. Efekt był taki, że w ciągu dwóch minuty gospodynie odskoczyły na trzy bramki (26:23). Sytuację próbował ratować szkoleniowiec elblążanek Antoni Parecki prosząc o czas, ale po wznowieniu gry przewaga MKS była coraz widoczniejsza.

Gospodyniom w odniesieniu sukcesu nie przeszkodziło nawet to, że kończyły mecz bez ukaranych czerwonymi kartkami Doroty Małek i Marty Gęgi. Pod koniec meczu Start nie potrafił zdobyć bramki grając z przewagą dwóch zawodniczek, ale za to stracił. Ostatecznie przegrał 32:40.
AKT

MKS Lublin - Start Elbląg 40:32 (19:19)
Start: Kędzierska, Sielicka - Wolska 4, Aleksandrowicz 5, Zoria 3, Koniuszaniec 7, Grzyb 5, Waga 8, Karwecka, Klonowska

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama