Reklama

91-latka oszukana metodą "na wnuczka" na 6 tysięcy euro

17/04/2012 11:43

Babciu, miałem wypadek, potrzebuję pieniędzy i przyjdzie po nie kolega — taki telefon odebrała w poniedziałek 91-letnia mieszkanka ul. Grottgera. Kobieta oddała "koledze wnuczka" w sumie 6 tysięcy euro i w ten sposób dołączyła do grona osób oszukanych metodą na tzw. "wnuczka".

Od 2011 r. elbląscy policjanci odnotowali kilkanaście podobnych zgłoszeń dotyczących oszustw metodą na tzw. wnuczka.
— Jest to dość szerokie pojęcie, które związane jest z wyłudzeniem, okradaniem, graniem na emocjach i podszywaniem się pod osobę bliską. Nadal również zdarzają się osoby, które ulegają tym schematom i stają się ofiarami przestępców — mówi Jakub Sawicki z zespołu prasowego Komendy Miejskiej Policji w Elblągu.

W poniedziałek (16.04) w Elblągu pokrzywdzoną okazała się 91-letnia staruszka. Kobieta dała oszustowi 6 tys. euro.
— Tego typu rodzaj oszustwa to nowość w Elblągu — mówi Jakub Sawicki z zespołu prasowego Komendy Miejskiej Policji w Elblągu. —Przestępca spotkał się ze swoją ofiarą i odebrał pieniądze.

Do tej sytuacji doszło w poniedziałek na ulicy Grottgera w Elblągu. Około godziny 13 do 91-letniej staruszki zadzwonił mężczyzna podający się za wnuczka kobiety. Oświadczył, że brał udział w wypadku drogowym i potrzebuje natychmiast 40 tys. zł.

Kobieta oświadczyła, że nie ma złotówek, lecz 6 tys. euro oszczędności. „Wnuczek” oczywiście przystał na propozycję i oznajmił, że po pieniądze przyjdzie kolega. Tak też się stało. Pod domem kobieta przekazała pieniądze oszustowi. Jednak dopiero po telefonie do prawdziwego wnuczka staruszka zrozumiała, że padła ofiarą przestępstwa i sprawę zgłosiła na policję.

Kolejna forma oszustwa znana jest elbląskich śledczym pod nazwą „na lekarza” i w ubiegłym roku w Elblągu odnotowano dwa takie przypadki.
— Do starszych osób przyszła kobieta w lekarskim fartuchu i oznajmiła, że jest lekarzem z pomocy społecznej i będzie robiła darmowe badania — informuje Sawicki. — Oszustka pomagała rozebrać się pacjentom i nawet przeprowadziła fikcyjne badania przykładając stetoskop do ciała. Po czym, pod pretekstem przyniesienia z auta medykamentów, robiła błyskawiczne rozpoznanie i okradała rodziny z kosztowności.

Elbląskim śledczym jest także znana metoda „na ciocię”. Zazwyczaj na ulicy do nieznanej kobiety podchodziła oszustka i oznajmiała: „dzień dobry ciociu, jak miło cię widzieć” po czym nieświadoma ofiara rozpoznawała w niej siostrzenicę z dawnych lat. Zapraszała do domu na herbatę i rozmawiały.

Chwile później oszustka proponowała przechowanie „kosztownego” naszyjnika z tombaku w bezpiecznym miejscu.
— Tym samym pokrzywdzona zdradzała miejsce, gdzie przechowuje kosztowności. Chwila nieuwagi wystarczyła, aby w ten sposób troje elblążan dało się okraść z kosztowności i pieniędzy. Oszustka działała dwa miesiące temu na ulicy Władysława IV, Wojska Polskiego, Grunwaldzkiej — wylicza Jakub Sawicki.

— Jeszcze raz apelujemy do osób starszych oraz do tych, którzy opiekują się takimi osobami, aby rozmawiały z nimi o możliwych sytuacjach kradzieży — mówi Jakub Sawicki. — Informowanie, i ujawnianie mechanizmów działania sprawców uniemożliwi im skuteczne działanie. Przestrzegajmy więc przed wpuszczaniem obcych osób do mieszkań.

W razie pojawienia się kogoś kto próbuje podszywać się pod krewnych i znajomych zachowajmy czujność. Dzwoniąc pod nr tel. 997 lub 112 możemy poinformować dyżurnego o takim zdarzeniu i liczyć na szybką pomoc. Za kradzież Kodeks Karny przewiduje karę nawet do 5 lat więzienia, z kolei za oszustwo do lat 8 lat.
kmf

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama