Naczelniczka poczty w Elblągu miała namawiać swoich podwładnych do brania dla niej kredytów. Sprawa trafiła już do prokuratury. Pracownicy poczty w Elblągu w obawie o utratę pracy brali dla naczelniczki kredyty wysokości od 2 do 20 tysięcy złotych.
Nawet 40 pracowników elbląskiej poczty miało brać kredyty dla swojej kierowniczki. Naczelniczka miała do tego namawiać swoich podwładnych. Obiecywała, że będzie spłacała wszystkie raty. Problem zaczął się, gdy okazało się, że raty nie są spłacane.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!