Zaprosiła mnie do siebie i grzecznie poprosiła, żebym pożyczyła jej pieniądze. Odmówiłam, ale na jednorazowej prośbie się nie skończyło. Za drugim razem kwota była znacznie wyższa. Gdy odmówiłam, padło pytanie, czy zależy mi na pracy — opowiada była pracownica elbląskiej poczty, która skontaktowała się z naszą redakcją po publikacji artykułu "Afera wśród elbląskich pocztowców".
W poniedziałek napisaliśmy o aferze wśród elbląskich pocztowców. Naczelniczka poczty w Elblągu miała zmuszać swoich podwładnych do brania dla niej kredytów. Sprawa trafiła już do prokuratury. Pracownicy poczty w Elblągu w obawie o utratę pracy mieli brać dla pani naczelnik kredyty wysokości od 2 do 20 tysięcy złotych.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!