Reklama

"Albo bierzesz dla mnie kredyt, albo nie pracujesz"

26/05/2011 18:23

Zaprosiła mnie do siebie i grzecznie poprosiła, żebym pożyczyła jej pieniądze. Odmówiłam, ale na jednorazowej prośbie się nie skończyło. Za drugim razem kwota była znacznie wyższa. Gdy odmówiłam, padło pytanie, czy zależy mi na pracy — opowiada była pracownica elbląskiej poczty, która skontaktowała się z naszą redakcją po publikacji artykułu "Afera wśród elbląskich pocztowców".

W poniedziałek napisaliśmy o aferze wśród elbląskich pocztowców. Naczelniczka poczty w Elblągu miała zmuszać swoich podwładnych do brania dla niej kredytów. Sprawa trafiła już do prokuratury. Pracownicy poczty w Elblągu w obawie o utratę pracy mieli brać dla pani naczelnik kredyty wysokości od 2 do 20 tysięcy złotych.


Temat wywołał szeroką dyskusję wśród naszych Czytelników. Do naszej redakcji dotarła jedna z byłych pracownic poczty. Oto jej relacja.



— Cieszę się, że ta sprawa wreszcie wyszła na jaw. Dla mnie to było bezczelne, chore... Takie zastraszanie pracownika, że jak jej nie pożyczy pieniędzy to może stracić pracę. Po wypłacie miałam rozmowę z naczelniczką poczty przy Placu Słowiańskim. Zaprosiła mnie do siebie i grzecznie poprosiła, żebym pożyczyła jej pieniądze. Odmówiłam, ale na jednorazowej prośbie się nie skończyło. Za drugim razem kwota była znacznie wyższa. Gdy odmówiłam padło pytanie, czy zależy mi na pracy? Miałam się postarać o pieniądze. Nie przyjaźniłam się z nikim z poczty, więc nie wiedziałam z kim mogę rozmawiać. Jednak kiedyś usłyszałam przypadkową rozmowę koleżanek i wtedy zrozumiałam, że one biorą dla naczelniczki kredyty i... same muszą je spłacać — relacjonuje nasza rozmówczyni.

I dodaje. — Chciała ode mnie pieniędzy chyba cztery razy. W rozmowach padały pytania "czy zależy pani na pracy", "czy chce pani stracić pracę". Oczywiście w końcu mnie zwolniła, ale nie żałuję, że tak się stało. Szkoda mi tylko dziewczyn, bo one boją się o swoją pracę i dlatego nie chcą mówić. Z tego co wiem przynajmniej 6 osób brało dla niej kredyty, podobno takich osób więcej. Musiała w końcu komuś zajść za skórę, że to wypłynęło. 
Nie wiem na co potrzebowała tych pieniędzy, kiedyś miała dwa samochody, ale je sprzedała, czyli potrzebowała dużo. Z tego co mi wiadomo, teraz wyjechała za granicę. Szkoda mi tylko ludzi, jej podwładnych, bo oni zostali z kredytami, a przecież mają na utrzymaniu rodziny.




Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama