Reklama

Artystka z Elbląga zdobywa Manhattan

01/01/2010 17:54

Nowy Jork mnie inspiruje. To miasto świata, w którym jak w soczewce można przyjrzeć się przedstawicielom różnych kultur — mówi Grażyna Komorska. Etnograf i artystka mieszkająca w Elblągu w tym roku zaprezentowała tam swoje prace na dwóch wystawach: na Greenpoincie i Manhattanie. Jej niespełnionym jeszcze marzeniem jest wycieczka do Państwa Środka.

Grażyna Komorska jest rodowitą elblążanką. Jako etnograf pracowała m.in. w elbląskim muzeum. Jako artystka zajmuje się: malarstwem olejnym, rysunkiem, ceramiką i wystrojem wnętrz oraz malarstwem na jedwabiu i artystyczną tkaniną azjatycką - batikiem.

Brała udział w wielu wystawach w kraju i zagranicą. W sierpniu 2010 roku zaprezentowała swoje prace w Galerii Nowego Dziennika na nowojorskim Manhattanie. Ekspozycja pt. "Jawajskie batiki w Nowym Jorku" cieszyła się dużym zainteresowaniem.
— Ta wystawa miała charakter retrospektywny. Ponieważ była to pierwsza moja indywidualna prezentacja prac w Ameryce, chciałam pokazać wszystko to, co było dorobkiem ostatnich 20 lat mojej pracy artystycznej — mówi autorka.

Batiki jawajskie to bardzo stara i oryginalna technika dekoracji tkanin, polegająca na kolejnym nakładaniu wosku i kąpieli tkaniny w barwniku, który farbuje miejsca wolne od wosku. Grażyna Komorska sztukę tę traktuje nowatorsko z typową dla siebie oryginalnością.
— Batik to jakby forma witrażu, przenikania się światła. Tutaj działam kolorem i formą i tym chyba zaskoczyłam Amerykanów — mówi.

Do nowojorskich galerii trafiła za pośrednictwem elbląskiego artysty Zbigniewa Szmurły, który skontaktował ją ze swoim przyjacielem Mieczysławem Rudkiem, artystą-plastykiem tam mieszkającym.
— W kwietniu 2010 roku dołączyłam do wspólnej wystawy polskich artystów. Była to duża zbiorowa ekspozycja w Centrum Polsko-Słowiańskim na Greenpoincie. Później dostałam propozycję wystawy indywidualnej na Manhattanie. W sumie w tym roku spędziłam w Stanach Zjednoczonych pół roku — wspomina.

To była już trzecia kilkumiesięczna podróż Grażyny Komorskiej do Ameryki.
— Bywam tam z racji zainteresowań zawodowych już od 2006 roku — mówi. — W Stanach Zjednoczonych robię dużą dokumentację artystyczną, to mnie chyba najbardziej interesuje. Poza tym zwiedzam muzea, które są naprawdę fascynujące — tłumaczy.

Artystka maluje na najcieńszym jedwabiu jaki występuje teraz na świecie, sprowadzanym z Chin. Do farbowania używa naturalnych barwników z roślin drzew azjatyckich.

Umiejętnie łączy formy artystyczne ze sztuką użytkową. Spod jej rąk wychodzą piękne: szale, chusty, czasami krawaty, kamizelki lub inne części garderoby.
— Bardzo lubię indywidualne zamówienia, bo wtedy znam osobę i mogę to, co robię, dostosować do jej potrzeb, do karnacji, charakteru tej osoby — wyjaśnia.

Swoją pracownie Komorska ma w Elblągu, w zwykłym M4. To wymaga wyrzeczeń, ale rodzina toleruje artystkę w domu i jest z niej dumna. Jak każdy z nas, ma marzenia. Te prywatne i artystyczne przeplatają się ze sobą. Jako artystka prezentowała się już w Londynie i Nowym Jorku. Jej niespełnionym jeszcze marzeniem jest wycieczka do Państwa Środka.
— Chciałabym pojechać do Chin, Indii, zwiedzić Japonię, być u źródła — mówi.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama