Reklama

Awanturnik i największy elbląski łowca przygód

05/12/2014 09:45

Johann Joshua Kettler (1659-1718) dla elblążan to postać mało znana, ale bardzo ciekawa i godna szerszego przedstawienia. Jego życiorys i znaczenie, które w zasłużony sposób osiągnął w dalekich krajach, godne jest przypomnienia i uchronienia przed zapomnieniem.

Ks. dr M. Józefczyk w książce „Elbląg i okolice 1937-1956” napisał, że Johann J. Kettler został wypędzony z Elbląga za lekkomyślność, dorobił się na handlu i został dyrektorem Holenderskiej Wschodnioindyjskiej Kampanii Handlowej (VOC), a w 1716 r. ufundował organy do kościoła Bożego Ciała. W uzupełnieniu tej lapidarnej wzmianki trzeba dodać, że do czasu zniszczenia tego kościoła na początku lutego 1945 r. jego wnętrze, oprócz tych organów, zdobił pokaźnych rozmiarów portret z podpisem „Johann Josua Kettler, Ihro Hochmögender General Staaten Ambassadeur an das Gros Mogolische Reich anitzo Directeur auf Suratten 1717“ – czyli: Johann Joshua Kettler, Jego Wielmożność Generalny Ambasador przy Państwie Wielkiego Mogoła, a teraz Dyrektor w Suratten 1717”. Islamskie państwo Wielkiego Mogoła rozciągało się w okresie od XVI do XIX w. na terenie północnych Indii, a Surat to miasto na północ od Bombaju i właśnie tam J. Kettler doszedł swego majątku i znaczenia.

„Przyłapany na gorącym uczynku”
O dokonaniach i niesamowitej karierze J. Kettlera pisał m.in. rektor Elbląskiego Gimnazjum Georg D. Seyler, historyk elbląski Michael D. Fuchs, Johann G. Worms oraz holenderski profesor sanskrytu na uniwersytecie w Lejdzie - Jean Philippe Vogel. Przodkowie J. Kettlera pojawiają się w elbląskich źródłach już pod koniec XVI w. a nazwisko „Kettler” w formie niemieckiej „Kessler“ może wskazywać na pochodzenie holenderskie, angielskie lub szkockie. [piano]
Ród Kettler był spowinowacony później ze znamienitą rodziną angielskiego kupca Johna Slocumba, aktywnego w Kompanii Wschodniej (Estland Company) w Elblągu i budowniczego Domu Pod Siedmioma Szczytami w Nowakowie. Nasz bohater Johann Joshua Kettler urodził się 25.12.1659 r. w Elblągu i został prawdopodobnie ochrzczony w kościele Bożego Ciała. Terminował u introligatora Johanna Schwechhausena i zrazu pracował w tym fachu. I tutaj zaczyna się jego awanturnicze życie okraszone zachowaniami, które w ogóle nie przystawały do członka tak poważanej elbląskiej rodziny. Otóż Schwachhausenowi zaczęły często ginąć pieniądze, a o kradzieże podejrzewał swoich czeladników. Pewnego razu przyłapał J. Kettlera na gorącym uczynku i udzielił mu surowej nagany. Nazajutrz Kettler uciekł. W gospodzie „Ułomna Ręka” w Szopach wynajął konia i udał się do Malborka. Ale jego majster dowiedział się, gdzie on przebywa i zabrał go stamtąd do swego domu. Historyk M. G. Fuchs napisał: (…) W dniu 5.10.1680 r. siedli do obiadu, a żona majstra Schwechhausena zaserwowała kufle z piwem, które postawiła nie na widoku. Widząc to Kettler wsypał arszenik do kufla Schwechhausena. Gdy ten wypił pierwszy łyk natychmiast odezwał się do żony: co tu mi za piwo zaserwowałaś ? - zupełnie inne niż te które zawsze piję! Także przypadkowo obecna i wspólnie spożywająca obiad pani Katarzyna Heideri, wdowa po byłym kaznodziei z Fiszewa, wypiła piwo, i wszyscy z miejsca obrócili swoją złość na Kettlera. Pani Schwechhausen sprowadziła niezwłocznie swojego sąsiada, aptekarza Michaela Wulffa, który bez wahania orzekł, że na dnie każdego z kufla z piwem znajduje się arszenik. Zaordynował wszystkim rozpuszczone masło i prawdopodobnie uratował ich od niechybnej śmierci. Schwechhausen oddalił natychmiast Kettlera i zabronił mu pod jakimkolwiek pozorem przekraczać próg domu (…).

Zginął z oczu na dwa lata
Jeszcze tego dnia Kettler udał się do Gdańska, gdzie u introligatora Andreasa R. znalazł kwaterę i pracę. Ale po paru dniach zrabował mu znaczną kwotę pieniędzy i natychmiast statkiem udał się do Szwecji. Jak długo był w Szwecji nie wiadomo, ale na dwa lata zginął wszystkim z oczu.
I tak zaczął się nowy rozdział w życiu i działalności J. Kettlera, po młodości w swojej ojczyźnie, której już nigdy nie zobaczył. Ze Szwecji udał się do Amsterdamu, gdzie trafił na służbę do Holenderskiej Wschodnioindyjskiej Kampanii Handlowej (VOC). Pracowało tu wielu Niemców, a nasz bohater przybrał nowe nazwisko: Joan Josua Ketelaar. Nie wiadomo z jakich powodów się tam zatrudnił, może z braku pieniędzy? Chęci przeżycia przygód w Indiach? Kampania wciągnęła go do wojska i statkiem skierowała do Batavii. Stąd jako pisarz został wysłany do indyjskiego miasta Surat, gdzie został wkrótce kupcem, kierownikiem, a w roku 1696 dyrektorem miejscowej faktorii. Następnie był zastępcą kierownika faktorii w Ahmedabad i kierownikiem faktorii w Agra (1700) w Uttar Pradesh. Stąd w roku 1705 kampania zleciła mu nawiązanie kontaktów i sprowadzenie kawy z jemeńskiego miasta Mokka. W tym celu w Batawii przygotowano statek „Oostersteyn“, którym Ketller popłynął po kawę. Statek w drodze powrotnej został napadnięty przez francuskich piratów, ale dzięki dobrej obronie załogi transport kawy został uratowany. Ta akcja spotkała się z pełnym uznaniem VOC i przyniosła splendor Kettlerowi, który w 1708 r. został mianowany naczelnym kupcem w Surat. W międzyczasie elbląski łowca przygód napisał i wydał w 1698 r. pierwszą gramatykę języka hinduskiego. Gramatyka ta miała za zadanie pomóc europejskim kupcom w realizacji interesów handlowych. Kettler znał nie tylko potoczny język hindustani w mowie i piśmie, ale znał również język perski, który był oficjalnym językiem na dworze Wielkiego Mogoła.

Słonie w prezencie
Po mianowaniu na Naczelnego Kupca Kampanii, osiągnął w 1708 r. największe znaczenie. W 1711 r. został mianowany przez Generalnego Gubernatora Batawii, dyrektorem faktorii Holenderskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej w Surat, czyli handlowej filii w stanie Gujarat w Hindustanie. W dowód wielkiego uznania i zasług kampania holenderska (VOC) wysłała Kettlera w poselstwie na dwór Wielkiego Mogoła w Lahore. Kampanii chodziło tutaj o zabezpieczenie własnych interesów handlowych w tym rejonie Azji. Kettler miał wówczas 51 lat i powierzone mu niezwykle odpowiedzialne zadanie postanowił zrealizować jak najlepiej. W dniu 8 lutego 1711 r. wypłynął z Surat. Towarzyszyło mu 14 wysokich osobistości z kampanii holenderskiej, 15 grenadierów, 2 trębaczy i tamburmajor. Jako prezenty wieźli 10 słoni z Cejlonu, 9 perskich koni, duże ilości złotego brokatu i jedwabiu. Po dziesięciu miesiącach, w dniu 10 grudnia 1711 r. przybyli do rezydencji w Lahore. A dopiero w dniu 3 stycznia 1712 r. Kettlera i jego delegację przyjął na audiencji Wielki Mogoł – Alam Bahadur Shah. Elblążanin przekazał szachowi w złotym futerale pismo od Generalnego Gubernatora Holenderskiej Kampanii Wschodnioindyjskiej Abrahama van Riebeeck, który nota bene był założycielem Kapsztadu w 1652 r. W Muzeum Tropiku w Amsterdamie znajduje się malowidło na papierze przedstawiające wspaniały wjazd i przyjęcie elblążanina Johanna J. Kettlera na dworze Wielkiego Mogoła w Lahore…
Dalszy ciąg przygód J. J. Kettlera już wkrótce.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama