Reklama

Bogusław Tołwiński nie będzie bezkrytycznym
 kibicem prezydenta

10/05/2011 18:50



W mieście panuje przekonanie, że prezydent sprzyja piłkarzom. Czy tak jest? Muszę się o tym przekonać — mówi Bogusław Tołwiński, nowy szef wydziału sportu Urzędu Miejskiego w Elblągu, i zapowiada, że nie będzie trzymał się kurczowo stołka, jeśli nie uda mu się wprowadzić w życie jego wizji elbląskiego sportu.



Jaka jest wizja elbląskiego sportu nowego naczelnika wydziału? 
— To sport pozytywny — odpowiada Bogusław Tołwiński. — Sport elbląski możemy ratować od dołu, poprzez pracę z dziećmi już w szkołach. 




Bogusław Tołwiński zapowiada zmiany w podejściu wydziału do sportu. Dużą rolę widzi w trenerach. Obok dzisiaj już istniejącej rady sportu, która doradza prezydentowi, chce utworzyć radę trenerów.
— Od trenera w dużej mierze zależy to, czy dzieci są szczęśliwe. A jeśli dzieci są szczęśliwe, rozwijają się płynnie, to wynik sportowy musi przyjść. Oczywiście, nie będzie on taki spektakularny, że dziecko w wieku 12 lat zostaje mistrzem Polski — mówi. — Trwa to dłużej, ale taka jest natura. Wymaga czasu.


Nowy naczelnik chce także przyjrzeć się, w jaki sposób są pożytkowane pieniądze, które dzisiaj miasto przeznacza dla sportowców w ramach stypendiów.
— Miasto wydaje się obecnie mecenasem sportu seniorskiego. Chciałbym zobaczyć, czy wydane w ciągu kilku lat pieniądze faktycznie przynoszą efekty. Wydaję pieniądze, to co z tego mam — tłumaczy. — W sporcie seniorskim nie może być tak, że miasto sponsoruje bardzo dużą część, klub istnieje, a ludzie dorośli grają w zasadzie za pieniądze, które powinny być przeznaczone na sport dzieci i młodzież.
 Wszystkie zmiany chce jednak konsultować ze środowiskiem sportowym. — Nie jestem dyktatorem, będziemy rozmawiali, i zdaję sobie sprawę, że ktoś musi wyrazić ostatnie, decydujące zdanie — tłumaczy.




Podczas spotkania zapytaliśmy nowego naczelnika o budowę nowego stadionu piłkarskiego w mieście. 
— Decyzja zapadła, nie miałem na nią wpływu. Gdyby ktoś wcześniej o to mnie zapytał, odpowiedziałbym, że taki obiekt nie może być typowo piłkarski, ale musi być do wykorzystania dla przedstawicieli większej liczby dyscyplin — odpowiada. 
I dodaje. — W mieście panuje przekonanie, że prezydent sprzyja piłkarzom. Czy tak jest? Muszę się o tym przekonać, spotkać, porozmawiać z prezydentem — mówi i zapowiada, że nie będzie trzymał się kurczowo stołka, jeśli nie uda mu się wprowadzić jego wizji sportu w Elblągu. 


Zdaje sobie sprawę, że niektóre jego pomysły mogą być trudne do realizacji. — Być może porywam się z motyką na księżyc — mówi. — Jedna nowe stanowisko, pensja nie są dla mnie nagrodami. Interesuje mnie zmiana — mówi. 
Bogusław Tołwiński sam miał okazję przekonać się o tym, jak to jest być najpierw zawodnikiem, później trenerem, a także działaczem. Związany jest z sekcją triathlonu w Truso Elblągu. Jego wychowanek Marcin Florek był dwunasty na świecie. Obecnie wykłada także w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej w Sopocie
— Przez 22 lata nie spotkałem człowieka, z którym nie udało mi się porozumieć. Nie chcę tego, żeby ktoś miał poczucie, że coś zostało załatwione, bo ktoś komuś sprzyja. Tak nie będzie — mówi.

Arkadiusz Kolpert

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama