Apogeum zatruć tzw. dopalaczami przypadło w Elblągu na 2015 rok. To wtedy po spożyciu takich specyfików jak "Mocarz" czy "Świerkowe Igiełki" do szpitali trafiło ok. 70 osób. Jedna z nich zmarła. Od tamtego czasu takich przypadków notuje się coraz mniej. Czy to oznacza, że problem z dopalaczami zniknął całkowicie?
W Elbląskiej Uczelni Humanistyczno-Ekonomicznej w poniedziałek (18.09) zorganizowano konferencję "Współczesne zagrożenia medyczne, epidemiologiczne i społeczne". Jednym z prelegentów spotkania był Marek Jarosz, dyrektor elbląskiego sanepidu który "zęby zjadł" na na rozwiązaniu problemu, jakim było wprowadzenie w naszym mieście do obiegu środków zastępczych zwanych dopalaczami.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!