Reklama

Dziewięciolatek z autyzmem 
odnaleziony w rzece

12/11/2012 12:27

Do tej sytuacji nie powinno dojść, ale nawet najlepszym pracownikom zdarzają się błędy — mówi Leszek Iwańczuk, dyrektor Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego przy ul. Kopernika w Elblągu. To stamtąd w czwartek po południu uciekł 9-latek chorujący na autyzm. Chłopczyk wydostał się z budynku szkoły i ruszył w kierunku pobliskiej rzeki Kumieli. Odnaleziono go w wodzie, kompletnie przemoczonego. Na szczęście nic poważnego mu się nie stało.

Znajdujący się przy ul. Kopernika Specjalny Ośrodek Szkolno-Wychowawczy nr 1 to placówka zajmująca się kształceniem dzieci i młodzieży z upośledzeniem umysłowym w stopniach umiarkowanym i znacznym. W szkole uczy się około 330 dzieci. 9-latek, który w czwartek uciekł nauczycielkom ze świetlicy, do ośrodka przy ul. Kopernika trafił około dwóch tygodni temu.

O incydencie, do którego doszło w czwartek po południu, poinformowała nas Czytelniczka (dziękujemy za sygnał). Pani Grażyna akurat wracała z pracy. Była wstrząśnięta tym, co zobaczyła.
— Chłopczyk stał w rzece Kumieli. Nie wiem czy go ktoś wrzucił, czy wpadł. Był cały przemoczony, nie miał butów, nic nie mówił. Przybiegła kobieta, wzięła go na ręce i odeszła — opowiada pani Grażyna. — Od innych pań, które tam były, dowiedziałam się, że to chłopak z autyzmem, z pobliskiego Ośrodka i nie ma rodziców. Przecież on mógł się utopić. Ktoś powinien ponieść konsekwencje — dodaje.

Dyrekcja ośrodka przy ul. Kopernika potwierdza, że zdarzenie miało miejsce. 9-latek uciekł ze świetlicy, gdzie czekał na odprowadzenie go do internatu. Jego nieobecność zauważono o godz. 15.03, w tym czasie dzieci pilnowały dwie panie. O zdarzeniu zostali powiadomieni i dyrektor placówki, i policja. Dzięki zapisowi z monitoringu pracownicy szkoły szybko ustalili, że chłopczykowi udało się opuścić budynek szkoły.

— Wtedy siedem pań ruszyło w teren w różnych kierunkach, żeby szukać chłopca — opowiada Mirosław Borzęcki, kierownik internatu przy SOS-W nr 1. — Reakcja pań po ucieczce chłopca była absolutnie natychmiastowa. Bardzo przeżyły tę całą sytuację — dodaje.


Chłopczyka udało się odnaleźć w sumie 17 minut po tym, jak opuścił świetlicę.

— Jest u nas od około dwóch tygodni. Ma autyzm, jest upośledzony w stopniu umiarkowanym. Dzieci autystyczne na zmianę otoczenia właśnie tak reagują agresją, ucieczkami — tłumaczy Mirosław Borzęcki.

O zdarzeniu została powiadomiona także babcia chłopca, która jest jego opiekunem prawnym.

— Podeszła do tej sytuacji z ogromnym zrozumieniem. Mówiła, że chłopczykowi także wcześniej zdarzały się ucieczki — mówi kierownik internatu.

Na szczęście, chłopcu nic się poważnego nie stało.

— Od razu po odnalezieniu został otoczony troskliwą opieką. Został wysuszony, przebrany. Dostał lekarstwa osłonowe. Po zdarzeniu normalnie funkcjonował — mówi Mirosław Borzęcki.

Do ucieczki doszło o godz. 15. To czas, kiedy w świetlicy panuje wzmożony ruch. Dlatego po czwartkowym zdarzeniu dyrekcja placówki zadecydowała, że w newralgicznych godzinach, rano i po południu, w świetlicy będzie pracowała zwiększona liczba nauczycieli. Ale to nie jedyna zmiana w funkcjonowaniu ośrodka, która ma zapobiec takim ucieczkom w przyszłości.

— Planujemy zamontowanie jeszcze jednej kamery w szatni oraz barierki blokującej wejście w świetlicy — mówi dyrektor SOS-W nr 1 Leszek Iwańczuk.

Dyrektor w rozporządzeniu zobowiązał także nauczycieli do bezwzględnego zamykania drzwi na klucz.
— Tak było też do tej pory. Jednak, jak w każdym zakładzie pracy, pracownicy nie zawsze dopełniają obowiązków. Tu prawdopodobnie ktoś tego obowiązku nie dopełnił — mówi.

Dyrektor ośrodka nie przewiduje żadnych kar dla swoich pracowników.

— Znam ich i wiem, że najlepszym może przytrafić się błąd. Do zdarzenia dojść nie powinno, ale po raz kolejny przekonuję się, że świat nie jest idealny — kończy.

Aktualizacja 13 listopada, godz. 14.30
Z naszą redakcją skontaktowała się babcia chłopczyka. Uważa, że publikacja tego artykułu to niepotrzebne szukanie sensacji.
— Nie mam żadnych zastrzeżeń do szkoły, internatu. Bardzo dobrze troszczą się o mojego wnuka — powiedziała nam.
Arkadiusz Kolpert

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama