Reklama

Dziki w mieście. Leśniczy: to my wkraczamy na teren dzikiej zwierzyny

17/06/2011 12:33

Powstają nowe osiedla, coraz bliżej lasów, jezior, łąk i rzek. Każdy chce być blisko natury i to my wkraczamy na teren dzikiej zwierzyny, a nie odwrotnie — mówi Adam Gronkowski, rzecznik prasowy Nadleśnictwa Elbląg, o coraz częstszych przypadkach pojawiania się w mieście dzikach.

— Coraz częściej widać w mieście dziki. To nie jest chyba normalna sytuacja?

— Powiem, że, niestety, ale jest to normalna sytuacja. W wyniku rozwoju cywilizacyjnego opanowujemy naturalne środowiska zwierzyny. Powstają nowe osiedla, coraz bliżej lasów, jezior, łąk i rzek. Każdy chce być blisko natury i to my wkraczamy na teren dzikiej zwierzyny, a nie odwrotnie.



— Czyli nie pozostaje nam nic innego, jak się do tego przyzwyczaić?

— Trzeba to przyjąć za normalność. Musimy nauczyć się żyć obok dzikich zwierząt. Musimy, bo powtarzam, to my wchodzimy na terytorium zwierząt.



— Co może nam grozić ze strony dzika?

— Generalnie zwierzyna dzika jest bardzo płochliwa i unika kontaktu z człowiekiem. Jednakże w przypadku kiedy posiada potomstwo, w sytuacji bezpośredniego zagrożenia, na pewno może być niebezpieczna. Są to sytuacje skrajne i rzadko się zdarzające, ale nie możemy wykluczyć, że matka będzie broniła swojego potomstwa. W moim przekonaniu, największym problemem jest to, że ludzie widząc zwierzęta nie mają świadomości, jak się zachować, a nawet starają się je dokarmiać, zwłaszcza w okresie zimowym. Tym samym przyzwyczajają zwierzynę, która coraz częściej będzie wchodzić na tereny miejskie. 



— Zatem jak się zachować w czasie spotkania oko w oko z dzikiem?

— W takim przypadku na pewno należy uciekać. Nie radziłbym jednak podchodzić, głaskać ani dokarmiać, bo to jest jednak zwierzyna dzika. W przypadku natknięcia się na dzikie zwierzę, należy zawiadomić służby weterynaryjne albo koła łowieckie, ewentualnie nadleśnictwo. Nie należy, powiem to jeszcze raz, podchodzić blisko, bo grozi to pogryzieniem. Ja nie zakładam, że tak będzie, ale jest taka możliwość. Są także różnego rodzaju pasożyty żyjące się na zwierzynie, takie jak np. kleszcze, także to też jest pewnego rodzaju zagrożenie.



— W jaki sposób odpowiednie służby starają się pozbyć dzików w mieście?

— Jesteśmy na etapie pewnego rodzaju doświadczeń i badań. Centrum Zarządzania Kryzysowego w Elblągu wraz z nadleśnictwem próbujemy wypracować jakieś standardy, które by pozwoliły działać, bo do tej pory nie mieliśmy takiej sytuacji. Te wejścia zwierzyny dzieją się od 2-3 lat i można powiedzieć, że wszyscy się tego uczymy. W Elblągu ma powstać zagroda, do której przewożone byłyby odłowy dzikiej zwierzyny z terenu miasta. Taki projekt powstał w tym roku właśnie dlatego, że dziki zaczęły coraz częściej pojawiać się na naszym terenie.

kmf

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama