Reklama

Ekolodzy blokują remont drogi Rychliki - Jelonki

15/04/2011 13:38

— 

Przebudowa tej drogi to nasze być albo nie być — twierdzi Henryk Kiejdo, wójt gminy Rychliki. Przeciwni tej inwestycji są jednak ekolodzy, którzy boją się, że odbędzie się ona ze szkodą dla środowiska. Problem dotyczy odcinka drogi wojewódzkiej 527, przebiegającego przez gminę Rychliki.

Cała inwestycja ma przebiegać w dwóch etapach. Pierwszy "granice województwa-Rychliki", to odcinek o długości prawie 11,5 kilometra. Drugi "Rychliki-Jelonki", mimo że jest krótszy i wynosi 8,31 km, jest etapem kluczowym. 


— Na realizację tego odcinka w budżecie województwa zabezpieczono już 20 milionów 831 tysięcy złotych — mówi Tomasz Szczyglewski, dyrektor ZDW w Olsztynie. 
Natychmiastowego przystąpienia do przebudowy chcą mieszkańcy gminy i lokalny samorząd. Jak twierdzą, w obecnym stanie droga nie nadaje się do użytku. Dziury i katastrofalny stan nawierzchni sprawiają, że przejazd ta trasą jest dla kierowców prawdziwą udręką. Niestety, muszą z niej korzystać, bo innej drogi w tym miejscu nie ma. 


— To jest uciążliwe nie tylko dla okolicznych mieszkańców, ale i właścicieli dwóch sporych zakładów, które funkcjonują przy tej trasie — twierdzi Kiejdo. — W tej sytuacji dla nas ważniejszy jest człowiek. Przebudowa tej drogi to nasze być albo nie być. 




Przeciwni przebudowie są ekolodzy. W planowanej przy okazji inwestycji wycince drzew widzą zagrożenie dla rzadkich gatunków, między innymi pachnicy dębowej, owada zagrożonego wyginięciem. 


— Nie chcemy zastopować samej inwestycji, chcemy, aby decyzje środowiskowe zostały rzetelnie opracowane, a całe przedsięwzięcie zostało przeprowadzone racjonalnie, z szacunkiem dla przyrody — mówi Wojciech Poteta, przewodniczący Towarzystwa Aktywności Społecznej "Mazury Garbate", jednej z organizacji zaangażowanych w ochronę dziedzictwa kulturowego Warmii i Mazur.

— Jestem z wykształcenia geografem, wielokrotnie dokonywałem również oceny oddziaływania na środowisko. Wiem, że da się przeprowadzić takie remonty dróg bez szkody dla środowiska. Droga w Rychlikach jest zresztą tylko jedną z szeregu takich inwestycji. Chcemy zachować ten drzewostan, który jest bardzo bogaty przyrodniczo. Znajdują się tam siedliska nietoperzy, występuje pachnica dębowa.

Inwestycja, która uzyskała już zgodę na realizację, utknęła w martwym punkcie. Cały czas nie ma bowiem opinii Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, a to z kolei wstrzymuje wydanie decyzji zezwalającej na wycinkę drzew i tym samym całą przebudowę.


— W tej chwili czekamy na wyjaśnienie niektórych kwestii, na które zwróciły uwagę organizacje ekologiczne, przez Zarząd Dróg Wojewódzkich — mówi Maria Mellin, zastępca dyrektora RDOŚ w Olsztynie. — Bez tego nie wydamy decyzji. Zresztą, ta na dzień dzisiejszy byłaby i tak negatywna. W tych drzewach rzeczywiście występuje pachnica dębowa i przepiękne porosty. 
Władze gminy obawiają się jednak, że taka zwłoka odbije się negatywnie na finansach planowanej inwestycji. 
— Jeśli wszystko będzie się tak przeciągało, możemy stracić te pieniądze, które już mamy na przebudowę — mówi Kiejdo. — Odstąpienie od tej inwestycji będzie równoznaczne z wykluczeniem naszej gminy.

Natasza Jatczyńska

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama