Reklama

Elbląg protestował aż do połowy lutego 1971 roku

18/12/2010 18:25

Na 40 rocznicę Grudnia 70 miała ukazać się książka opisująca wydarzenia w Elblągu autorstwa Zbigniewa Branacha. Niestety z przyczyn mi nieznancyh książka ta się nie ukazała - mówił Jan Fiodorowicz, szef elbląskiej Solidarności podczas konferecji w Bibliotece Elbląskiej.

W Elblągu trwają uroczystości upamiętniające 40 rocznicę tragicznych wydarzeń Grudnia 70. roku. Po uroczystej konferencji w Bibliotece Elbląskiej i mszy w katedrze, na 19 pod pomnikiem ofiar grudnia 70 zaplanowano apel poległych. Wśród 44 ofiar wydarzeń grudniowych zginęło trzech elblążan. W Trójmieście Zbigniew Godlewski i Waldemar Rebinin, natomiast w Elblągu Marian Sawicz.
Elbląg był najmniejszym i najbiedniejszym miastem, w którym robotnicy w grudniu 70 roku wyszli na ulicę. Tu, zdaniem naukowców zapowiadana przez komunistyczną władzę podwyżka cen żywności wyjątkowo zdenerwowała robotników, którzy protestowali aż do połowy lutego 1971 roku. W Elblągu odbyły się uroczystości upamiętniające grudzień 70 roku. Podczas konferencji naukowej w Bibliotece Elbląskiej przywódca strajku w największym elbląskim zakładzie "Zamechu" w 1970 roku Józef Gburzyński wspominał o represjach jakie spotkały protestujących robotników i innych elblążan.
— Niespokojnie było w Elblągu już 16 grudnia. Ludzie komentowali sytuację w Trojmieście. Dzień później zaczął się strajk w Zamechu i równocześnie w Zakładach Wielkiego Proletariatu.
Mówi się o jednej ofierze śmiertelnej zajść w Elblągu - Marianie Sawiczu, zastrzelonym 18 grudnia, ale w rzeczywistości były dwie. Mówię o mężczyźnie, który dzień wcześniej, 17 grudnia, został postrzelony na zapleczu restauracji Słowiańskiej. Zmarł on po przewiezieniu do szpitala.
To jednak nie wszystkie ofiary. 18 grudnia do Elbląga przyjechał gen. Franciszek Szlachcic, wiceminister spraw wewnętrznych. Towarzysz Szlachcic wydał rozkaz MO, że milicjanci mają "lać tak, by krew bryzgała po ścianach".
Ten rozkaz sumiennie wykonywano. Ludzi zatrzymywano w mieszkaniach, a potem bito. Bito tak, że do dzisiaj z ponad 360 zatrzymanych osób żyje zaledwie 20 procent. Tak wielkich represji, jak wówczas w Elblągu, nie było po grudniu nawet w Gdańsku. daga

Kalendarium
Bezpośrednim powodem grudniowych protestów była, zapowiedziana 12 grudnia 1970 roku przez komunistycznego przywódcę Polski Władysława Gomułkę, podwyżka cen.

16 grudnia - początek strajku w Elblągu (w tym samym dniu zastrajkowano też w Słupsku).
17 grudnia - najtragiczniejszy dzień grudnia. Wiadukt koło stacji Gdynia-Stocznia okazał się obstawiony wojskiem. Ludziom kazano się rozejść, a potem bez ostrzeżenia otworzono do nich ogień. Padło wielu rannych i zabitych, w tym także kobieta w ciąży. 
Tego dnia zginął elblążanin Zbyszek Godlewski. Jego ciało niesiono na czele pochodu, który z ul. Czerwonych Kosynierów ruszył do centrum Gdyni.
17 grudnia - w Elblągu strajk objął: Zakłady Przemysłu Drzewnego, Zakłady im. Wielkiego Proletariatu, Zamech, Zakłady Przemysłu Odzieżowego Truso. Strajkowali także pracownicy spółdzielni: Marchlewskiego, Dzierżyńskiego, Buczka i Stylon.
 W tym dniu w Elblągu władza użyła do walki z robotnikami: 188 ormowców uzbrojonych w pałki oraz 760 żołnierzy elbląskich jednostek, wyposażonych między innymi w 57 wozów bojowych.
18 grudnia - z odsieczą do Elbląga przybyło 69 zomowców z Olsztyna. Doszło do starć przed komitetem PZPR. 
Przy ulicy 1 Maja zastrzelono Mariana Sawicza. Ranny w szyję został Ryszard Konarczak.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama