Reklama

Elbląskie Noce. Edyta Geppert w klezmerskich klimatach

26/08/2012 13:44

Drugi wieczór Elbląskich Nocy czyli Festiwalu Piosenki Wartościowej przebiegł w klimacie muzyki etnicznej za sprawą Edyty Geppert i zespołu Kroke. Publiczność, licznie zebrana na dziedzińcu Galerii El, usłyszała m.in. utwory z płyty „Śpiewam życie”, która mimo niszowego charakteru już dawno nabyła status złotej.

Piosenki żydowskie, cygańskie i bałkańskie skomponowane przez Katarzynę Gärtner, Tomasza Bajerskiego, Zbigniewa Jaremko, Romana Ziemlańskiego, Leopolda Kozłowskiego, Jerzego Satanowskiego i Andrzeja Rybińskiego do tekstów Jacka Cygana, Mariana Hemara, Jerzego Ficowskiego, Magdy Czapińskiej, Wojciecha Młynarskiego, Marka Grechuty, Andrzeja Poniedzielskiego i Renaty Putzlacher–Buchty stanowiły propozycję piosenkarki. Z dobrym a nawet porywającym skutkiem. Będąca już dobrze ponad ćwierć wieku na scenie Edyta Geppert z autentyzmem i polotem, także tanecznym, interpretowała swoje utwory powoli rozgrzewając słuchaczy. Dawkując nastrój, przeplatany instrumentalnymi utworami zespołu Kroke (panów w białych koszulach i czarnych kapeluszach), artystka rozbudzała w powoli ziębnących (z powodu spadającej temperatury) sercach publiczności żar, który płonął coraz bardziej i bardziej…

Czytaj również: Elbląskie Noce - odsłona pierwsza. Statuetka dla Steńczyka

Wszystko to działo się zgodnie z zamysłem reżysera Piotra Loretza, prywatnie małżonka wykonawczyni. Bogate instrumentarium muzyków, wśród których był „nadworny” kompozytor pani Geppert znakomity aranżer i pianista Krzysztof Herdzin, tworzyło świetne tło muzyczne dopełnione teatralnymi elementami. Wyjątkowa w swej osobowości piosenkarka, która w doborze repertuaru kieruje się tym „co jej w duszy gra, a nie tym, co lubią inni” powróciła do klimatów dzieciństwa (jej mama była Węgierką) bo pochodzi z regionu, gdzie splatały się kultury Węgrów, Rumunów, Żydów i Niemców. W koncertowy zestawie nie zabrakło utworów z innych płyt wykonawczyni, ku uciesze słuchaczy, którzy nie żałowali braw, oczekując bisów. Były bisy i wdzięczność słuchaczy wyrażona długimi brawami za piękno, które popłynęło ze sceny wprost do ich serc.
Andrzej Oletzki

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama