Reklama

Elblążanin w Hell’s Kitchen. Jak wypadł w pierwszym odcinku?

06/09/2016 17:08

Kulinarny kunszt, wyścig z czasem, stres i presja. Emocje na granicy histerii, walka w dążeniu do przygotowania perfekcyjnego dania. To i wiele innych wyzwań czeka za drzwiami najsłynniejszej restauracji na świecie „Hell’s Kitchen-Piekielna Kuchnia”. A w samo centrum tego programu trafił 28-letni elblążanin, Damian Bańkowski. Za nami pierwszy odcinek tego programu. Jak wypadł Damian?

Pierwszy odcinek szóstej edycji "Hell"s kitchen" został wyemitowany we wtorek (06.09) wieczorem. W programie Polsatu rywalizuje 16 uczestników, którzy walczą o 100 tysięcy złotych i o pracę w restauracji szefa kuchni, czyli Michała Brysia.

W trakcie pierwszego zadania każdy uczestnik miał 45 minut na przygotowanie swojego popisowego dania. Po tym zadaniu z programem pożegnali się: Błażej Loska (Bieruń) i Małgorzata Augustyn (Trzebnica). Jak spisał się elblążanin? Damian Bańkowski przygotował polędwicę z sarny na karmelizowanej jeżynie i puree tymiankowo-truflowym.
— To kuchnia staropolska, z którą zaczynałem swoją przygodę — wyjaśnił.

Michał Bryś przyznał mu za to zadanie jeden punkt, dzięki któremu mężczyźni okazali się lepsi od kobiet (3:2,5) i w nagrodę wybrali się na kolację do restauracji szefa kuchni. Paniom zaś pozostał obowiązek posprzątania kuchni.

Już w pierwszym odcinku przyszedł czas na pierwszy serwis. Danie Damiana na tyle chyba przypadło do gustu szefowi kuchni, że uczynił go kapitanem kuchni, w której potrawy przygotowuje męska drużyna. Później jednak było coraz gorzej. Ani paniom, ani mężczyznom nie udało się przygotować potrawy, która zostałaby wydana na salę.

Każda z drużyn musiała wyznaczyć dwie osoby, które tego dnia były najsłabsze. W męskiej drużynie byli to Michał Suchanowski i Tomasz Ptak. Szef kuchni uznał jednak, że obaj pozostaną w programie. Za to z "Hell"s kitchen" pożegnała się Kamila Gockowiak (Puck).

Damian Bańkowski z Elbląga jest kulinarnym samoukiem a pasją do gotowania zaraził się ponad 10 lat temu.
— Miałem 17 lat gdy zacząłem swoją pierwszą pracę w restauracji. Tam złapałem kulinarnego bakcyla, którego rozwijałem podczas praktyk. Następnie przez trzy lata „kucharzyłem” w knajpie. Po kilku latach postanowiłem spróbować szczęścia za granicą i wyjechałem do Holandii. Przez sześć lat pracowałem w hotelu i tam zobaczyłem jak bogata potrafi być kuchnia i jak wiele smaków może łączyć — mówi.

Nowe doświadczenia otworzyły pana Damiana także na nowe smaki.
— Jeśli gotuję w domu, to bardziej na ostro. Ale moją specjalnością jest dziczyzna, bo dużo czasu spędziłem w kuchni staropolskiej i bazowałem na dziczyźnie, która ma szlachetny smak i niepowtarzalny aromat. Jest też zdrowsza od mięsa zwierząt hodowlanych, bo chudsza i nieskażona chemią. Ale przyrządzanie dziczyzny to sztuka niełatwa, bo mięso zwierząt łownych jest twarde i zwięzłe — opowiada. — Moja popisowa potrawa z dziczyzny to polędwica z sarny z karmelizowaną jeżyną z puree tymiankowo-rozmarynowym. Ale są też i takie potrawy, które sprawiają mi nieco problemów. Najsłabiej wychodzą mi desery. I przyrządzanie owoców morza. Ale to tylko kwestia czasu, kiedy dojdę w tym do precyzji, bo cierpliwość, wytrwałość, samozaparcie i chęć do nauki to główne predyspozycje dobrego kucharza.
AKT, AS

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama