Reklama

Ewangelickie tradycje adwentowe: kalendarz, wieniec i mateczki


04/12/2011 13:53

Do 1945 roku wśród mieszkańców Elbląga zdecydowaną większość (ok. 75 %) stanowili ewangelicy. Adwent nie był dla nich okresem pokuty i zadumy, powstrzymywania się od zabawy, lecz czasem rodzinnych i sąsiedzkich spotkań pachnących pierniczkami i grzańcem oraz dyskretnym przygotowywaniem prezentów i oczekiwaniem na niespodzianki.

Wśród tradycji ewangelickich warto wymienić: kalendarz adwentowy, wieniec, szopkę, spotkania rodzinne i sąsiedzkie, czy adwentowe mateczki (tylko w Elblągu!).

Kalendarz adwentowy pojawił się w XVIII wieku. Jego zadaniem było pokazywanie, ile dni pozostało do świąt i stanowił wielką atrakcję dla dzieci. Składał się z kieszonek mających różne kształty i formy, których było tyle, ile dni w Adwencie, a każda z nich kryła jakiś drobiazg – niespodziankę wyjmowaną każdego dnia.


Wieniec adwentowy to pomysł teologa ewangelickiego i pioniera pracy społecznej Johanna Wicherna, żyjącego w latach 1808-81 w północnych regionach Niemiec. Na przedmieściach Hamburga stworzył pierwszy nowego typu dom dla sierot i biednych dzieci z ubogich dzielnic. Placówka, którą kierował ten pedagog, była odpowiedzią na popularne w tamtym okresie w Niemczech „koszary wychowawcze”. Wychowankowie, którymi się opiekował, żyli w rodzinach skupiających 10-12 dzieci, a każda z nich zamieszkiwała w oddzielnym domu. To on założył ewangelicką "służbę wewnętrzną", której następczynią jest dzisiejsza Diakonia.

Pragnąc umilić dzieciom czas oczekiwania na święta Bożego Narodzenia i związane z nimi "atrakcje", pastor zbudował w 1839 r. kwadrat wielkości koła od wozu i umieścił w nim świece - jedną na każdy dzień Adwentu. Liczba i wielkość świec zmieniały się zależnie od ilości dni tego okresu. Cztery niedziele Adwentu wyznaczały cztery większe świece, a między nimi znajdowało się od 18 do 24 małych, czerwonych świeczek, oznaczających dni robocze do 24 grudnia - Wigilii Bożego Narodzenia włącznie.

Wieniec Wicherna zachęcał do refleksji nad zwycięstwem Chrystusa nad grzechem i śmiercią. Światło miało być symbolem nadziei i odrzucenia zła, jakie szerzy się w ciemnościach. Idea ewangelickiego teologa miała też na celu to, aby w czasie zimy i Adwentu, kiedy wcześnie zapada zmrok, tzw. nabożeństwa przy świecach wnosiły trochę ciepłego światła w życie jego podopiecznych.


W Kościele katolickim wieniec adwentowy pojawił się po raz pierwszy w 1925 roku w Kolonii, a w sąsiedniej Austrii - dopiero w 1945 roku. 
Szopka w tradycji ewangelickiej przygotowywana jest już na początku Adwentu i jest pusta, gdyż oczekuje na Dzieciątko Jezus, które zamieszka w niej w wieczór wigilijny.

Adwentowe spotkania rodzinne i sąsiedzkie stanowiły najmilszy element tego okresu. Obok pierniczków, specjalnie pieczonych na te okazje, przygotowywano grzaniec z czerwonego wina i korzennych przypraw, bo zimy w tamtych czasach były wyjątkowo mroźne i śnieżne. Samochody nie stanowiły jeszcze normalnego środka transportu, więc udając się na adwentowe spotkania, można było nieźle zmarznąć.

Dlatego na przybywających czekał gorący grzaniec, który nie tylko rozgrzewał, ale i dodawał wigoru wspólnym śpiewom i rozmowom podczas wykonywania nowych ozdób choinkowych i dyskretnego przygotowywania prezentów.


Adwentowe mateczki to wyjątkowa tradycja Prus Wschodnich, a zwłaszcza Elbląga. Starsze i dostojne panie, ubrane w długie białe peleryny z czarnymi chustkami lub słomkowymi kapeluszami na głowach, wyruszały w adwentowe niedziele na ulice miasta z dzwonkami w rękach i koszami na dary rzeczowe oraz z puszkami na datki pieniężne. Ich celem było wsparcie elbląskich przytułków i innych instytucji charytatywnych.

Odwiedzając domy, mateczki odpytywały dzieci z modlitw i katechizmu, a gdy otrzymywały poprawną odpowiedź, odnotowywały dziecięce życzenia w sprawie świątecznych prezentów, które później - o dziwo - znajdowały się pod choinką. 
Wieczerza wigilijna była postna i bardzo skromna, a poprzedzały ją życzenia składane przy dzieleniu się opłatkiem pod pięknie ustrojoną wykonanymi własnoręcznie ozdobami choinką. 


Nie wszystkie zwyczaje przetrwały do naszych czasów. Jednak te, które jeszcze kultywujemy, mają swoje miejsce w naszej tradycji i stanowią bogactwo kultury i codzienności.
Andrzej Oletzki

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama