Reklama

Gałęzie zbierane 
w lesie też kosztują

14/10/2012 09:56

Najbiedniejsi mieszkańcy muszą raczej liczyć na własną przedsiębiorczość w gromadzeniu opału na zimę. Owszem, gmina im w tym pomoże, ale zasiłek nie wystarczy nawet na pół tony węgla. Ratunkiem może być "gałęziówka", czyli zebrane w lesie gałęzie. Za nie też trzeba zapłacić, ich cena jednak nie zwiększyła się od lat.

— Bywały lata, że kilkudziesięciu rodzinom kupowaliśmy nawet po tonie opału — wzdycha Zbigniew Pawłowski, kierownik Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w gminie Elbląg. — Teraz i u nas jest straszna bieda. Pieniędzy na zasiłki celowe już prawie nie mamy. 
A to oznacza, że podopieczni z gminy Elbląg na pomoc w zakupie opału nie mają co liczyć.

— Oczywiście w sytuacjach najtrudniejszych z trudnych, takie zasiłki wypłacimy. Ale na pewno nie będą one wysokie. Stać nas na co najwyżej na 150-200 zł — zastrzega kierownik. 
W takiej sytuacji ludzie sobie radzą, jak mogą. 
— Na przykład zbierają gałęzie w lesie — mówi Zbigniew Pawłowski. — Chociaż wielu z nich żali się, że nawet taki opał jest dla nich za drogi. Muszą sami go zebrać, pociąć, odpowiednio ułożyć do pomiaru i jeszcze za to zapłacić.

Tzw. gałęziówka (do 5 cm średnicy) nie podrożała od kilkunastu lat. Na terenie Nadleśnictwa Elbląg za metr sześcienny drobnicy opałowej iglastej i liściastej miękkiej trzeba zapłacić 43,20 zł. Taka sama ilość twardej drobnicy liściastej kosztuje 64,80 zł. 
W Nadleśnictwie Młynary za zebrany przez siebie metr sześc. gałęzi płaci się jeszcze mniej - 34,56 zł.

— Tej ceny nie zmienialiśmy od wielu lat — informuje Paweł Ciechanowski, specjalista ds. gospodarki drewnem w Nadleśnictwie Młynary. — O ok. 10 procent podrożała natomiast drobna papierówka, też chętnie przez ludzi kupowana. Teraz kosztuje ona od 60 do 100 zł za metr sześc.


Paweł Ciechanowski podkreśla, że po tzw. gałęziówkę w większości, co roku, przychodzą te same osoby.

— Ruch jest już spory — mówi Paweł Ciechanowski. — W tygodniu wypisujemy nawet po kilkanaście asygnat.

Anna Koniecko, specjalista od spraw pozyskania drewna w Nadleśnictwie Elbląg, też mówi o dużym zainteresowaniem leśnym opałem. 

— Nic w tym dziwnego, bo u nas za niewielkie pieniądze można zaopatrzyć się w drewno na całą zimę — mówi Anna Koniecko. — Ok. 10 m sześc. gałęziówki wystarcza na cały sezon. Naszymi klientami w większości są mieszkańcy okolicznych wsi. Chociaż nie brakuje też elblążan.

Wielu podopiecznych Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Młynarach na pewno pójdzie do lasu po gałęzie.

— Na naszym terenie działa sortownia węgla, która do tej pory pomagała naszym podopiecznym. Mamy wielką nadzieję, że jej właściciel nie zapomni o nich i w tym sezonie — mówi Jadwiga Piekarska, kierowniczka MGOPS w Młynarach. — My też, w miarę możliwości, dofinansowujemy zakup opału. Nikt jednak nie może liczyć na pełne pokrycie tych kosztów.

— Na opał trzeba zbierać pieniądze przez cały rok — podkreśla Joanna Charyton, kierowniczka MGOPS w Tolkmicku. — Niestety, nie w każdej rodzinie się o tym pamięta. Będziemy wypłacali zasiłki celowe na opał. Ale nie będą to duże kwoty, najwyżej 150 zł. A tona węgla kosztuje teraz co najmniej 600 zł...


— My pieniędzy naszym podopiecznym raczej nie dajemy — mówi Weronika Felkiewicz, kierowniczka GOPS w Milejewie. — Sami kupujemy węgiel i - dodatkowo - pilnujemy, żeby ludzie palili potem w piecach.
Grażyna Gosk

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama