Reklama

Głuchym najtrudniej walczyć o swoje
. Ich protestów nikt nie słyszy...



30/09/2010 13:42

— W wielu krajach europejskich język migowy jest językiem urzędowym, a w poszczególnych instytucjach są osoby "migające". U nas pod wieloma względami głuchoniemi są dyskryminowani. Gdy muszą coś załatwić, potrzebują pomocy osoby mówiącej, piszą na karteczkach — mówi Anna Garbarska-Werner, tłumacz języka migowego.

W sobotę (2 października) w Elblągu będzie obchodzony Międzynarodowy Dzień Głuchych (przypada 29. września). W naszym mieście żyje kilkadziesiąt osób dotkniętych tą niepełnosprawnością. Z okazji swojego dnia organizują oni spotkanie z urzędnikami i samorządowcami. Chcą podzielić się z nimi problemami, z którymi spotykają się na co dzień.




Spotkanie w ramach Międzynarodowego Dnia Głuchych rozpocznie się w sobotę (2 października) o godz. 13, w elbląskiej siedzibie Polskiego Związku Głuchych przy ul. Stefczyka. Zaproszeni na tę uroczystość zostali urzędnicy i elbląscy samorządowcy z prezydentem miasta na czele.

Głuchoniemi są praktycznie na marginesie społeczeństwa, otoczeni jedynie rodziną i im podobnym. Otoczeni stereotypami, które nie ułatwiają im życia — jak choćby ten, że głuchoniemy często jest też upośledzony umysłowo i mniej zdolny. Albo, że trzeba do nich mówić wolno i głośno, to zrozumieją o co chodzi lub odczytają to z ruchu warg. Nie prawdą jest też, że nie rozumieją pojęć abstrakcyjnych.


— To są ludzie tacy sami, jak my i chcą żyć normalnie — mówi Anna Garbarska-Werner, tłumacz języka migowego z Elbląga. — Chcą też być samodzielni. Niestety w Polsce na każdym kroku są skazani na korzystanie z pomocy innych, pełnosprawnych.
 Ale w tych stereotypach jest trochę prawdy — głuchoniemi często są słabo wyedukowani. Wiąże się to z kiepską ofertą. W Elblągu jest jedna szkoła podstawowa i jedno gimnazjum, gdzie mogą się uczyć. Jeżeli chodzi o kształcenie zawodowe, to najczęściej uczą się mało wdzięcznych zawodów i pracują fizycznie.
— I prawdą jest, że pisanie w języku polskim i rozumienie tekstu sprawia wielu z nich kłopoty — przyznaje tłumaczka języka migowego. — To dlatego, że osoby niesłyszące uczyły się w szkole polskiego, jednak z powodu głuchoty nigdy nie słyszały polskiej mowy. Znają więc ten język na takim poziomie, jak większość z nas zna język angielski, francuski czy hiszpański.



Głuchota to jedna z rzadszych niepełnosprawności i z tego powodu często pomijana. Głównie z powodu wspomnianej bariery językowej. Jednak wiele krajów europejskich uporało się z tym problemem jeszcze w latach 70-tych. 
— W Wielkiej Brytanii np. migowy jest oficjalnym językiem urzędowym, obok angielskiego, od 30 lat — mówi Anna Garbarska-Werner. — U nas dopiero teraz do sejmu trafił projekt ustawy dotyczy głuchoniemych i nie wiadomo kiedy zostanie rozpatrzony.
 W Europie standardem jest również to, że głuchoniemi kończą studia. Tymczasem w Polsce są zaledwie dwie uczelnie, w których mogą się kształcić. Głusi jednak nie protestują przeciwko temu.
— Z nimi jest trochę tak, jak to było za komuny — tłumaczy obrazowo Anna Garbarska-Werner. — Nie podoba im się, że wiele rzeczy jest dla nich niedostępne, że czegoś nie ma, ale przyzwyczaili się do tego. 
Głuchota jest pomijana także dlatego, że tej niepełnosprawności nie widać.

Głuchoniemych można np. co poniedziałek spotkać w klubie przy ul. Odzieżowej, gdzie namiętnie grają w kręgle — elblążanie wygrali nawet jakąś nagrodę na zawodach ogólnopolskich. Rozpoznać ich można dopiero wtedy, gdy zaczynają ze sobą rozmawiać...

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama