Reklama

Grzegorz Nowaczyk: W Dubaju kobiety nawet nie dotkniesz



27/05/2011 17:32

— Inna kultura, inny świat, inna tradycja, inny sposób życia — wspomina swój niedawny pobyt w Dubaju, jednej z siedmiu monarchii wchodzących w skład Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Grzegorz Nowaczyk, prezydent Elbląga.

— Litr benzyny bezołowiowej w Dubaju kosztuje, w przeliczeniu na polską walutę, 1,70 zł — mówi Grzegorz Nowaczyk. — A to i tak stosunkowo drogo, gdyż średnia cena jednego litra bezołowiówki we wszystkich siedmiu emiratach to 0,70 zł. Taniej jest tylko w Kuwejcie, gdzie zapłacimy za litr benzyny... 0,33 zł. 
Ech, tylko pomarzyć.

— By nawiązać z kimś kontakt, każdy kontakt - towarzyski, czy czysto biznesowy, trzeba w tym kimś wzbudzić zaufanie. Trzeba być bardzo uważnym, gdyż łatwo popełnić niezręczność. Dokumentów nie można na przykład podawać lewą ręką. Arabowie źle na to patrzą — opowiada prezydent Grzegorz Nowaczyk.
 Szeregiem restrykcji objęta jest sfera kontaktów męsko-damskich.
— Nie wolno kobiety dotknąć. Nawet gdy jedziemy w zatłoczonej windzie dotknięcie jej, choćby ramieniem, jest niedopuszczalne. Nie wyciągamy też dłoni do kobiety, chyba że ona sama zrobi to pierwsza. Wówczas oczywiście możemy tę dłoń uścisnąć — zdradza sekrety arabskiego savoir vivre prezydent Nowaczyk.



Myliłby się jednak i to grubo ten, kto by sądził, że pozycja kobiety w Dubaju (kraju przecież islamskim, w którym sfery polityki i religii są ze sobą ściśle związane) jest słaba. Że płeć piękna (co w tym wypadku, jak zauważa prezydent, nie jest eufemizmem, gdyż kobiety są tam rzeczywiście bardzo piękne) jest upośledzona względem mężczyzn.
— Kobiety pełnią wiele eksponowanych funkcji - i to nie tylko w biznesie, ale i polityce — zaznacza Grzegorz Nowaczyk. — Targi w Dubaju otwierała kobieta, minister handlu. Jedno ze spotkań panelowych, w którym uczestniczyliśmy, prowadziła jej koleżanka z rządu - minister handlu zagranicznego.
Kobiety prowadzą przedsiębiorstwa, kierują bankami, zasiadają w izbie przemysłowo-handlowej.



[media=z2]54257[/media]




Czy mieszkańcom tego egzotycznego kraju mówiła coś nazwa "Elbląg"?
— Absolutnie nic — przyznaje Grzegorz Nowaczyk. — Ale gdy opowiadałem, że Elbląg leży 45 kilometrów od granicy Unii Europejskiej z Federacją Rosyjską, że mamy rozbudowujący się port i lotnisko, byli bardzo zainteresowani.
 Czy możemy liczyć na inwestycje z kraju leżącego nad Zatoką Perską?
— Interesują się Modrzewiną, ale jeszcze bardziej miejscami związanymi z rekreacją, sportem. W tym kontekście wspomina się o Wyspie Spichrzów — mówi prezydent Elbląga.
Arabowie w biznesie to jednak ludzie konkretów. Prezydenta Elbląga pytali o potencjał gospodarczy miasta, liczbę mieszkańców, ich wykształcenie, stan materialny.
— Nasza wizyta była pierwszym kontaktem z Dubajem, takim rekonesansem. Teraz chodzi o to, by dobrze się sprzedać — mówi Grzegorz Nowaczyk.

Witold Chrzanowski

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama