— To był szybki mecz, stojący na dobrym poziomie w wykonaniu obu zespołów — ocenia kierownik zespołu gospodarzy Janusz Birkholc.
— Przez cały czas w pojedynku z wiceliderem posiadaliśmy przewagę, już do przerwy powinniśmy prowadzić różnicą 2-3 bramek, ale dogodnych sytuacji nie potrafili wykorzystać Karol Styś i Kamil Kuczkowski. Na dodatek w kilku innych akcjach spisał się bramkarz gości. Barkas pierwszego gola zdobył przed przerwą, a jego autorem był Martin Strach, który sfinalizował podanie Kuczkowskiego w pole karne. — Po przerwie obie drużyny dążyły do zmiany wyniku. Przed końcem udało nam się zdobyć gola i tym samym pokazaliśmy, kto w tej lidze rządzi — stwierdził Birkholc.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!