Reklama

Japonia w zasięgu ręki

. Rozmowa z Marcinem Jaworskim

25/04/2014 14:12

Kultura azjatycka od lat wzbudza zainteresowanie Europejczyków. Ciekawostki kulinarne, gadżety związane z coraz bardziej popularną wśród młodzieży mangą i anime to jedne z wielu atrakcji jakie czekają na uczestników konwentów. Jak wygląda organizacja takiego eventu? Czy warto wziąć w nim udział? O tym opowiada Marcin Jaworski, jeden z organizatorów.




— Co to jest konwent mangi i anime.

— Wydarzenie, na które przyjeżdżają fani mangi (komiks) i anime (film animowany). Uczestniczą w konkursach, panelach. Mają okazję kupić gadżety związane ze swoim hobby. To spotkanie osób lubiących te klimaty.



— Skąd wzięło się twoje zainteresowanie mangą i anime?



— Trudno to dokładnie określić, ale moja przygoda z mangą i anime zaczęła się na początku liceum. Kilka znajomych osób, które się tym interesowały pokazały mi parę tytułów. Spodobało mi się i potem sam zacząłem rozwijać swoją wiedzę na ten temat.



— Wiele osób, które znasz ogląda anime, ale ty poszedłeś o krok dalej i zostałeś organizatorem konwentów. Dlaczego?

— Mój kolega, który zajmował się tym dłużej utworzył grupę Meritum, która zajmuje się organizacją konwentów. Obecnie grupa ta jest członkiem Stowarzyszenia Entuzjastów Japońskiej Kultury Popularnej – Animatsuri. Dostałem propozycję pomocy przy organizacji konwentów, a że wiąże się to z moim hobby stwierdziłem, że będzie to ciekawa przygoda.



— Jak wyglądała twoja droga do zostania organizatorem?

— Od początku byliśmy w takim samym składzie. Nie musiałem awansować, każdy miał do wykonania przydzielone zadania nad którymi czuwał główny organizator. W każdej z grup jest główny organizator, jego zastępca a oprócz tego dział techniczny, PR, akredytacyjny. Jest pewne drzewo hierarchii.



— Gdzie i jak często organizowane są konwenty?

— Organizowane są w wielu miastach: Wrocław, Warszawa, Toruń, Kraków i wiele innych. Ogólnie jest ich dużo, jednak konkretny konwent odbywa się jedynie raz w ciągu roku.



— Jak wygląda organizacja takiego wydarzenia?

— Zaczynamy na 5 miesięcy przed wydarzeniem. Określamy jego dokładną datę, nazwę oraz tematykę. W międzyczasie w Toruniu odbywają się spotkania organizacyjne, jednak nie musi uczestniczyć w nich cała grupa, zazwyczaj udział w nich biorą główny organizator oraz jego zastępca. Im bliżej do konwentu tym więcej pracy. Na ok. 2 miesiące przed zlotem zajmujemy się rezerwacją, projektami grafik, plakatami, rozpiską programu itp.



— Jakie atrakcje czekają na osoby, które zdecydują się wziąć udział w konwencie?

— Rozrywek jest wiele i na pewno każdy znajdzie coś dla siebie: panele dyskusyjne, konkursy, cosplay (fani przepierają się za swoje ulubione postacie z mangi, anime lub gier), sale z konsolami i grami, karaoke. Wiele zależy od pomysłowości uczestników, np. na jednym z ostatnich konwentów budowaliśmy rakietę kosmiczną z kartonów.



— W jakim największym projekcie brałeś udział?

— Zależy o co pytasz. Jako uczestnik brałem udział w Ecchicon w Warszawie, jeśli dobrze pamiętam przewinęło się tam ok. 3000 osób. Jako jeden z organizatorów uczestniczyłem w Omakai w Toruniu.



— Czy w trakcie, któregoś z konwentów miała miejsce zabawna historia, która do tej pory wywołuje uśmiech na twojej twarzy?

— Przyjechaliśmy z grupą do Torunia dzień wcześniej, aby zdążyć poustawiać stanowiska. W sali obok spały osoby pomagające nam przy organizacji. Skończyliśmy pracować około 2 w nocy. Byliśmy zmęczeni jednak nie udało nam się zasnąć więc o 5 rano wbiegliśmy do pokoju obok z dwoma megafonami oznajmiając, że konwent został odwołany. Nie przypuszczaliśmy, że ktoś się na to nabierze, jednak niektórzy spakowali się i wyszli przed budynek w którym spaliśmy. Innym razem kiedy nudziło się nam nad ranem użyliśmy swoich krótkofalówek do organizacji mini karaoke. Chodziliśmy po całej szkole i śpiewaliśmy.



— Jak widzisz swój udział w konwentach w przyszłości? Nadal będziesz organizatorem, czy sądzisz, że w pewnym momencie cię to znudzi?

— Zależy czy grupa do której należę będzie nadal istniała. Z wiekiem niektórym zaczyna brakować czasu, albo znajdują inne hobby. Jeśli chodzi o mnie sądzę, że nawet jeśli nieaktywnie to i tak będę należał do stowarzyszenia.



— Czy mógłbyś udzielić rad osobom, które chciałyby brać udział w organizacji konwentu, ale nie wiedzą jak się do tego zabrać?

— Tak naprawdę wszystkiego uczymy się, gdy jesteśmy na pierwszym konwencie. Na początek trzeba zostać tzw. helperem. Taka osoba nie płaci za wejście na konwent, ale ma zakres obowiązków, które musi wykonać. Dzięki temu można ocenić, czy nadaje się, żeby dołączyć do ekipy. Jeżeli ktoś zdecyduje się zostać na stałe, zostanie przydzielony do grupy zajmującej się konkretnym działem. To wymaga pracy na kilka miesięcy przed konwentem.


Sandra Milcarz, 
studentka I roku Filologii Polskiej 
(specjalność dziennikarsko-publicystyczna) 
PWSZ w Elblągu

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama