Reklama

Jeździmy "na ruskim". Litr paliwa nawet za trzy złote

21/10/2011 13:08

Ponad 5 złotych za litr popularnej, 95-oktanowej benzyny. Ta cena jeży od wielu miesięcy włosy na głowie niejednego kierowcy. Jest jednak alternatywa - i to dużo tańsza.


Gdy cena za paliwo przekroczyła granicę 5 złotych, część z kierowców zarzekała się, że przerzuci się na rower. Inni szukali oszczędności - montując instalację gazowe. Wielu skorzystało jednak z "dobrodziejstwa" pobliskiej granicy.

— Po podwyżkach, bardzo atrakcyjne zrobiło się wożenie paliwa — mówi Ryszard Chudy z Izby Celnej. 


Jedni tankują za granicą, bo taniej. Inni chcą jeszcze na tym zarobić. Cena paliwa zza wschodniej granicy jest dużo niższa, więc chętnych jest sporo. Powszechne w naszym regionie stało się "jeżdżenie na ruskim".
— Tam litr kosztuje w przeliczeniu około 3 złotych, czasem mniej, a u nas ponad 5. Przepisy pozwalają na przywożenie z zagranicy raz na dobę pełnego zbiornika. Warunek, musi to być zbiornik oryginalny, zamontowany fabrycznie. Dodatkowo legalnie można przewieźć 10 litrów w kanistrze — mówi Chudy.

Na granicy łatwo poznać osoby, która przewożą paliwo. Jeżdżą samochodami z dużymi bakami. 

— Na granicy robią furorę starsze VW Passaty ze zbiornikami 90 czy 100 litrowymi. Sam widziałem jak się w Rosji tankuje. Pojazd najeżdża tylnym kołem na deskę, by stanąć w nachyleniu, to pozwala w zbiornik wcisnąć dodatkowe kilka litrów. Na granicy pojawiły się też dziwaczne pojazdy – np., w Gołdapi jakiś czas jeździł samochód armii amerykańskiej ze zbiornikiem na 300 litrów — dodaje Chudy.
To oczywiście obejście prawa, ale całkowicie legalne. Wywiezionego jednak z Rosji paliwa nie wolno odsprzedawać. Za to grożą mandaty, a nawet sprawy karne.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama