Reklama

Kampania na twarze, czyli kandydaci na plakatach

22/09/2011 17:36

Plakaty z wizerunkami kandydatów do parlamentu w najbliższych wyborach opanowały Elbląg. — 
Plakaty informują, że dany polityk nadal jest w grze. Że się liczy — tłumaczy politolog dr Krzysztof Sidorkiewicz.



Czy plakaty mają tak duże znaczenie dla potencjalnego wyborcy? Czy prowadzona prawie wyłącznie za ich pośrednictwem kampania może przynieść pozytywny rezultat?
— Kampania ogranicza się do prostego marketingu - plakatów. Czynnik merytoryczny, na przykład debaty, w których kandydaci prezentowaliby swoje programy, poglądy, jest, niestety, bardzo ubogi. A powinno być przecież zupełnie odwrotnie. Z drugiej jednak strony mamy taką kampanię, jakich mamy wyborców — uważa dr Krzysztof Sidorkiewicz, politolog z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie, pracujący również w Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej w Elblągu.


Według niego, ludzie są zniechęceni do polityki i nie byliby chyba w stanie znieść gruntownych, wielominutowych debat z kandydatami.
— A te, które są, gdy na wypowiedź przeznacza się minutę, nie mają większego sensu. O wynikach wyborów zadecydują przede wszystkim emocje, proste i nośne hasła, które będą je budzić. Tak jak w roku 2005, czy 2007. 
Plakaty informują, że dany polityk nadal jest w grze. Że się liczy. Uważam, że kandydaci z Elbląga, nawet jeśli znajdują się na niższych miejscach na liście swoich ugrupowań, mają spore szanse osiągnąć lepszy wynik od tych spoza miasta. 
Jednak, te najbliższe wybory są jedną wielką niewiadomą. Trudno przewidzieć choćby, czy akcje podjęte z zamiarem poprawy swojego wizerunku, np. słynny Tuskobus, w efekcie nie przyniosą zgoła inne efekty... — dodaje.

Pewne zamieszanie spowodowało natomiast pojawienie się w Elblągu billbordów Małgorzaty Ostrowskiej, która jest kandydatką SLD do Senatu... z województwa pomorskiego.

— Billboardy trafiły do Elbląga przez pomyłkę, z winy firmy, która je montowała — mówi Małgorzata Ostrowska, dawna posłanka lewicy z województwa elbląskiego.

Miały zawisnąć w rodzinnym mieście kandydatki - w Malborku. Ostatecznie na cztery znalazł się tam jedynie tylko jeden.

— Co mogę zrobić? Przepraszam, choć to nie moja wina, tych wszystkich, którzy zostali wprowadzeni w błąd — mówi Małgorzata Ostrowska.
wch

[gallery=4]20924[/gallery]

W piątek 23 września w Dzienniku Elbląskim odbędzie się pierwsza elbląska debata kandydatów na posłów z okręgu nr 34. Zapis debaty zaprezentujemy w "DE" w poniedziałek, 26 września.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama