Reklama

Karetka to nie taksówka. Szpital: takie są procedury

30/05/2011 20:19



Pomocy i zrozumienia spodziewałam się po sanitariuszach elbląskiego pogotowia oraz od lekarza z Olsztyna — mówi pani Marzena. — Boleśnie się na nich zawiodłam. Zostałam zignorowana. Serce i takie ludzkie podejście, okazała mi jedynie kierownik pociągu relacji Olsztyn-Elbląg.



Pani Marzena jest osobą niepełnosprawną. W minioną niedzielę wieczorem (22 maja) jej córka trafiła do szpitala. Początkowo do Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Elblągu, później zapadła decyzja o przewiezieniu jej do specjalistycznego szpitala w Olsztynie. Wraz z córką karetka zawiozła do Olsztyna także jej matkę. Kobieta utknęła tam bez pieniędzy i swoich lekarstw.



— Z Elbląga do Olsztyna wyjechaliśmy około godz. 22 — opowiada pani Marzena. — Trasa zajęła aż trzy godziny, ponieważ po drodze doszło do jakiegoś zdarzenia i sanitariusze musieli udzielić pomocy poszkodowanym. 
Karetka dotarła na miejsce o godz. 1 w nocy. 16-latka od razu została przyjęta na oddział. Jej matka była przekonana, że wróci do Elbląga karetką.



Kobieta nie miała ze sobą pieniędzy, ani lekarstw, które musi systematycznie zażywać ze względu na padaczkę. Kompletnie nie zna Olsztyna.
— Z domu wyjechałam tak jak stałam. Starałam się ratować córkę, nie myślałam o innych rzeczach — mówi pani Marzena. — Tłumaczyłam to sanitariuszom. Mówiłam, że nie mam jak, ani za co wrócić do domu, ale oni w ogóle nie reagowali. Mówiłam, że mam też swoich lekarstw. Prosiłam lekarkę z Olsztyna, aby wpłynęła na sanitariuszy. Od niej usłyszałam, że mam iść na dworzec i tam poczekać na pociąg. 


"Człowiek przede wszystkim - to takie proste" — to motto olsztyńskiego szpitala, do którego trafiła 16-latka. Czy w przypadku pani Marzena, ta zasada miała zastosowanie?
 — Zlecenie przewozu było wystawione na córkę, ta pani mogła z nią pojechać do Olsztyna, jako jej prawny opiekun — tłumaczy Małgorzata Twardowska, rzecznik Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Elblągu. — Dział ratownictwa medycznego może przewozić tylko te osoby, na które są wystawione zlecenia przewozu. 
To dlatego karetka, mimo że wracała do Elbląga, nie mogła kobiety zabrać ze sobą. Nie było zlecenia.
— Współczujemy tej pani i jest nam przykro, że dotknęła ją taka sytuacja, ale karetka to nie jest samochód cywilny — dodaje Małgorzata Twardowska.

— Błąkałam się nocą po obcym mieście. Około godz. 2 dotarłam na dworzec PKP — opowiada pani Marzena. — Na pociąg czekałam 4 godziny, w towarzystwie pijaków, słysząc co i rusz, jakieś zaczepki. 
Pociąg do Elbląga miała około 6 rano. Gdy tylko do niego wsiadłam, poszłam do pani kierownik pociągu i powiedziałem, że nie mam pieniędzy.
 Kobieta chciała bilet kredytowy - lekarka olsztyńskiego szpitala podpowiedziała jej to rozwiązanie.
— Jednak pani kierownik, gdy opowiedziałam jej całą historię, pozwoliła mi przejechać bez biletu. To była jedyna osoba, która okazała zrozumienie i podeszła do mnie po ludzku — dodaje pani Marzena.

Rafał Maliszewski

Zbigniew Puchalski, prezes Elbląskiej Rady Konsultacyjnej Osób Niepełnosprawnych

Ja rozumiem, że są przepisy, ale to było nieludzkie traktowanie. A od kogo, jeśli nie od pogotowia, oczekuje się ludzkiego podejścia. Oczywiście nikt nie złamał prawa, bo to pani Marzena powinna wziąć z domu swoje leki, pieniądze, dokumenty, być przygotowana. W takiej sytuacji jednak ciężko o tym wszystkim myśleć. Dlatego zamierzamy wystąpić z wnioskiem o zmianę tych przepisów.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama