Reklama

Kilkuletnia dziewczynka żebrała przy ul. Płk. Dąbka
 w Elblągu

20/12/2011 19:30

Mam na imię Maryja i nie wiem gdzie są moi rodzice — tyle powiedziała nam żebrząca wczoraj na ulicy Płk. Dąbka, przy przystanku autobusowym, kilkuletnia dziewczynka.
 Rozmowa nie trwała długo. Dziecko szybko odeszło w kierunku stojącego kilka metrów dalej mężczyzny.

Na malutką dziewczynkę prawie nikt poza nami nie zwrócił jakiejkolwiek uwagi. Dziecko minęło obojętnie przynajmniej kilkudziesięciu przechodniów. Nie wszyscy jednak. 
Do dziewczynki trzymającej w zziębniętej rączce plastikowy kubeczek podeszła starsza elblążanka. Kobieta wrzuciła monetę do kubeczka.

— To odruch serca — tłumaczyła nam. — Takich dzieci zawsze mi żal. Wiadomo że nie udają — dodała kobieta.

[h3]

Tego pana często widuję[/h3]


Próbowaliśmy porozmawiać z dziewczynką. Chcieliśmy jej pomóc. Zapytaliśmy, jak ma na imię. 
— Mam na imię Maryja i nie wiem gdzie są moi rodzice — tyle tylko powiedziało nam dziecko. Dziewczynka nie chciała dalej rozmawiać. Była wyraźnie spłoszona. Szybko odeszła w kierunku stojącego kilka metrów dalej mężczyzny. 
Czy był to jej ojciec, opiekun? Tego nie wiemy.
Mężczyzna jest jednak znany w Elblągu. Podobno pochodzi z Rumunii.

— Tego pana widuję bardzo dość często m.in. na ulicy Gwiezdnej — powiedziała nam kobieta, która wrzuciła datek do kubeczka dziewczynki.

[h3]

Dziewczynka bez opieki trafiłaby do MOPS[/h3]


Ani dziewczynki, ani jej opiekuna (?) nie zauważyły służby porządkowe. Mimo, że teren ten znajduje się w zasięgu kamer miejskiego monitoringu. 
Straż miejska zareagowała dopiero po naszej interwencji.

— Sam jestem zdziwiony, że nikt do nas nie zadzwonił — mówi Jan Korzeniowski, szef Straży Miejskiej w Elblągu.
Interwencja strażników okazała się spóźniona. Gdy funkcjonariusze SM przybyli na ul. Płk. Dąbka nie zastali ani dziecka, ani towarzyszącemu mu mężczyzny.
 — Gdybyśmy zastali dziewczynkę bez opieki, to natychmiast przewieźlibyśmy ją do Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej — zapewnił komendant Straży Miejskiej.


[h3]Sprawdzić cudzoziemca[/h3]
Gdyby jednak dziewczynce towarzyszył jej opiekun, do takiej interwencji dojść by nie mogło. 
— Jeżeli byłby jej ojciec, to moglibyśmy go wylegitymować, a sprawę przekazać do Sądu Rodzinnego — mówi Krzysztof Nowacki, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Elblągu. — W przypadku obcokrajowca sprawdzilibyśmy dodatkowo, czy cudzoziemiec jest w Polsce legalnie i czy nie jest poszukiwany listem gończym — kończy policjant.
Michał Szypniewski

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama