Reklama

Kryzys do lamusa? Ogarnął nas szał świątecznych zakupów

19/12/2011 19:07

Jedni i drudzy liczą pieniądze. Klienci - ile muszą wydać, a handlarze, ile mogą zarobić. Świąteczna gorączka zakupów rozpoczęła się na dobre. Psycholog radzi: trzeba zachować rozsądek w tym szaleństwie.

— Trzeba mieć świadomość, że zakupy to jest interes, często połączony z próbą manipulacji — mówi psycholog Krzysztof Goliński i ostrzega zwłaszcza przed zaciąganiem przedświątecznych kredytów. — Gdy się zadłużamy, wydaje się nam, że stać nas na więcej niż nas stać — dodaje.


Psycholog mówi też, że najlepiej byłoby zakupy rozłożyć w czasie.


— Lepiej wszystko zaplanować wcześniej, w miarę dokładnie. Z wyprzedzeniem można było przecież kupić choćby prezenty. Niestety, wielu z nas ciągle zostawia wszystko na ostatnią chwilę — zauważa Krzysztof Goliński.



Zmieścić się w limicie



W elbląskim miasteczku handlowym przy czołgu, w samym środku świątecznych zakupów, spotkaliśmy matkę z córkę - Zofię i Kasię Bukowskie. 


— Na razie mam już prezenty, wydałam na nie około 400 złotych, po sto na każdego członka rodziny — mówi Zofia Bukowska. — Kupowanie jedzenie jeszcze przede mną. Myślę, że wydam na to na jakieś 500 złotych. 


W sklepie mięsnym natknęliśmy się z kolei na Iwonę Czajkowską. Ma większą, bo ośmioosobową rodzinę, więc musi liczyć się z większymi wydatkami.


— Powinnam zamknąć się w 700 zł, jeśli chodzi o żywność. Na prezenty pójdzie drugie tyle — stwierdza kobieta.
 Przy straganie z owocami i warzywami spotykamy Józefę Kunicką.
— Jeszcze nic nie kupiłam na święta. Na razie chodzę po sklepach i porównuję ceny — wyjaśnia. — Ale i tak nie wydam dużo na święta, bo trzeba zmieścić się w limicie. 
Pani Józefa planuje święta na trzy osoby, chce zamknąć się w dwustu złotych.



Kupują, bo muszą


Wszyscy, z którymi rozmawialiśmy, zgadzają się, że tegoroczne święta będą droższe od poprzednich. Ale przyznają też, że święta przygotować trzeba.


— Jest drogo, ale co możemy na to poradzić — wzrusza ramionami Iwona Czajkowska. — Najlepiej robić zakupy w supermarketach, tam są najkorzystniejsze ceny i są one dobrze wyposażone.
— Ludzie kupują, bo muszą — mówi bez ogródek pani Ewa ze sklepu mięsnego. — Narzekają, że jest drogo i kupują przez to mniej. Jedną kiełbasę zamiast dwóch — uśmiecha się. — Ale są i tacy, którzy szaleją na całego. Wszystko zależy od zasobności portfela — kwituje sprzedawczyni.


Żadnych limitów nie wyznaczyła sobie pani Wioletta, którą spotkaliśmy w sklepie warzywnym. 
— Nie wiem ile będą kosztowały mnie święta. Po prostu robię zakupy, kupuję co potrzeba, a potem się okaże. Ile wydam, tyle wydam — stwierdza.


Zuzanna Gajewska, Małgorzata Kundzicz

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama