Pasłęcka biblioteka już trzeci raz w tym roku namawia czytelników do zwracania przetrzymywanych książek. — Przez trzy pierwsze dni grudniowej abolicji jeszcze żadna książka do nas nie wróciła, ale zapominalscy mają czas do końca miesiąca — podkreśla Aleksandra Podgórska z wypożyczalni dla dorosłych Biblioteki Publicznej w Pasłęku.
Kara za przetrzymywanie książek nie jest wysoka - to tylko złotówka za każdy miesiąc zwłoki. Ale rekordzista, który podczas wrześniowej abolicji zgłosił się do biblioteki z "Dymami nad Birkenau" zapłaciłby za lekturę tej autobiograficznej książki Seweryny Szmaglewskiej... ok. 250 zł. Książka była wypożyczona w 1991 roku.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!