Reklama

Libacje, demolka. Tu nie jest bezpiecznie. Kto powie stop?

13/06/2011 21:21

Nocne libacje, głośne wyzwiska, dewastacje, a nawet podpalenia - tak bawiące się towarzystwo, to przekleństwo mieszkańców niektórych elbląskich ulic i działkowców. Radni chcą zrobić porządek na Gęsiej Górze i cmentarzu przy ul. Sadowej. Takich miejsc jest jednak o wiele więcej. Chociażby Bażantarnia czy ulica Odzieżowa.

— Może miasto powinno stworzyć mapę miejsc niebezpiecznych — zastanawia się Marek Kucharczyk, elbląski radny. — Na pewno konieczny jest jakieś kompleksowe rozwiązanie, które pozwoliłoby rozwiązać ten problem.

Obecnie władze miasta wspólnie z administratorami budynków oraz spółdzielniami budują tzw. "bezpieczną przestrzeń". Jej ideą jest zagospodarowanie terenów miejskich, porządkowanie parków, podwórek, wycinanie chaszczy. Część miejsc jest również objęta monitoringiem, obecnie w mieście działa 19 kamer.

— W przyszłym roku planujemy rozbudowę monitoringu w miejscach wskazanych przez mieszkańców i statystki policyjne — wyjaśnia Krzysztof Święcicki, dyrektor Departamentu Bezpieczeństwa, Zarządzania Kryzysowego i Ochrony Informacji Niejawnych w Urzędzie Miejskim w Elblągu. — Na bieżąco zbieramy i analizujemy opinie, uwagi elblążan, które przekazujemy służbom. Ściśle współpracujemy nie tylko ze strażą miejską i policją, ale i strażą graniczną oraz żandarmerią.

Problem jednak narasta. Wiedzą o tym doskonale na przykład mieszkańcy ulicy Odzieżowej, jednym z ulubionych miejsc "rozrywkowej" młodzieży. Głośne libacje pod oknami przeciągające się do rana, suto zakrapiane alkoholem, wyzwiska i akty wandalizmu, to tu prawie codzienność.

— Nie mam nic do samej dyskoteki przy ul. Odzieżowej, ale to co się dzieje przed blokami, które znajdują się w jej pobliżu, przechodzi ludzkie pojęcie — mówi Kucharczyk, radny i mieszkaniec ul. Odzieżowej. — Pijana młodzież, kontynuuje tam zabawę. Bardzo często niszcząc wszystko co im wpadnie w ręce. Wybita szyba w drzwiach na klatkę schodową, to efekt tylko jeden z ostatnich nocy. Mieszkańcy tych bloków nie tylko boją się wychodzić z domu wieczorem. Nie mogą nawet otworzyć okien, bo wulgarne okrzyki słychać przez całą noc.

Odzieżowa, nie jest jedynym miejscem, gdzie wieczorem czy nocą strach przejść. Podobna sytuacja ma miejsce w Bażantarni, z tym, że tu balangi rozpoczynają się już za dnia.

— Często chodzę na spacery do Bażantarni z dzieckiem. Zresztą nie tylko jak, to ulubione miejsce wielu elblążan — mówi pan Michał z Elbląga. — Niestety, to również popularne miejsce na libacje. Często widuje się tu nietrzeźwe osoby, które nie dość, że są wulgarne, to jeszcze dewastują wszystko w około. Sam widziałem grupkę, która dorzucała do ogniska deski wyrwane z wiaty, najwyraźniej nie chciało im się przejść kilka kroków w głąb lasu.

W kwietniu podpalono największą wiatę, w ubiegły weekend spłonęły ławki ustawione przed jedną z wiat, a sezon się dopiero rozpoczął i takich zdarzeń będzie coraz więcej. Zarówno policja jak i straż miejsca, zapowiada zwiększoną ilość patroli.

— Strażnicy Miejscy nie chronią już budynków, w związku z czym zwiększyła się liczba patroli na ulicach miasta, również w dni wolne — mówi Krzysztof Święcicki. — Policja organizuje patrole rowerowe, dzięki czemu funkcjonariusze mogą dotrzeć w trudnodostępne miejsca. W te wskazane przez mieszkańców patrole jeżdżą do skutku, aż teren ten staje się spokojnym.
naj

mł. asp. Krzysztof Nowacki, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Elblągu
— Tylko w ciągu ostatniego miesiąca sześć razy interweniowaliśmy w Bażantarni i tyle samo razy na ulicy Odzieżowej. Mamy świadomość tego, że są to miejsca pod tym względem szczególne. W związku z tym w trosce o bezpieczeństwo mieszkańców staramy się, aby patrole policji pojawiały się tam częściej. Także funkcjonariusze na rowerach, którzy mogą łatwiej dotrzeć do niektórych miejsc np. w Bażantarni.


Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama